Gdyby żył, PAWEŁ HUELLE obchodziłby dziś 68. urodziny.
Pisarz zmarł przed dwoma laty, ale pozostawił po sobie bogaty i ciekawy dorobek, więc jeśli nie znacie jego twórczości, to gorąco zachęcam do sięgnięcia np. po takie książki jak: „Weiser Dawidek”, „Śpiewaj ogrody”, „Ulica Świętego Ducha i inne historie”, „Talita” czy „Castrop”.
To epika, a Paweł Huelle tworzył również poezję, z którą jest rzadziej kojarzony. Pisał też eseje, felietony, dramaty.
To jeden z moich ulubionych współczesnych rodzimych pisarzy.
Poniżej co nieco ode mnie na temat „Castropa”…
To piękna, nostalgiczna historia, opowiedziana kunsztownym językiem, pełna literackich odniesień do „Czarodziejskiej góry” Manna i „Effi Briest” Fontanego.
Co zwróciło moją uwagę i sprawiło, że utonęłam w tej książce?
Przede wszystkim portret tytułowego bohatera, jego bogate wewnętrzne przeżycia, okres młodzieńczych poszukiwań i poznawania obcego dotąd świata oraz miłość do urodziwej arystokratki.
Przepięknie, poetycko, plastycznie pokazany jest Gdańsk z początku XX wieku. Tak niecodziennie i ujmująco piszą o tym mieście tylko Chwin, Grass i właśnie Huelle.
Na pewno interesujące jest też ścieranie się w powieści różnych idei. Już początkowe strony, na których Castrop poznaje współtowarzyszy podróży, obfitują w dyskusje bohaterów, wśród których najbardziej żywiołowy jest przedsiębiorca otwarcie krytykujący pętającą człowieka religię, zwłaszcza chrześcijaństwo. Jego argumenty na temat wojen religijnych i krytyka podboju Nowego Świata spotykają się z oburzeniem podróżnych. Jedynie Hans Castrop chłonie te wypowiedzi jako nowość, do której trudno mu się jednoznacznie ustosunkować.
Nasz bohater (jak nazywa go sam autor) spotka się jeszcze z niejedną filozoficzną i etyczną koncepcją, która będzie mu kazała zastanowić się nad swoim życiem….
Polecam tę powieść wszystkim, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko rozrywki. Proza autora jest dla mnie gwarancją duchowej uczty i nigdy mnie nie zawiodła.
BEATA IGIELSKA
(źródło zdjęcia: Wikipedia)


Dodaj komentarz