POLECAM – książki polskich autorek i
„Cukry” Doroty Kotas to opowieść licząca zaledwie 196 stron. Ileż tu jednak treści i emocji! Co potwierdza, że nie zawsze więcej znaczy lepiej.
Śledząc losy głównej bohaterki i narratorki, trudno nie doszukiwać się podobieństw do wyglądu i biografii autorki. Ile tu prawdy, a ile literackiej fikcji?
Szukanie odpowiedzi podczas czytania to nie lada gratka…
Nawet i bez znajomości sylwetki Doroty Kotas i bez doszukiwania się faktów, książka jest niezwykle interesująca.
Bohaterka opisuje na zmianę swoje aktualne życie oraz dzieciństwo i dojrzewanie, które przypadły na lata 90. minionego wieku.
Dzięki temu jej historia przypomina rozsypane puzzle, które odbiorca musi sam ułożyć w całość.
Poznajemy trudne relacje z rodzicami, zwłaszcza z toksyczną matką, z dalszymi członkami rodziny, znajomymi, sąsiadami.
Przez część z nich bohaterka jest wykluczona i skreślona ze względu na swoją orientację seksualną. No bo jak to może być, żeby kobieta mówiła, iż ma dziewczynę? Toż to obraza boska i skandal, wstyd dla całej familii!
Tak zaczyna się demaskatorski charakter powieści, w której autorka nie zostawia suchej nitki na polskim piekiełku.
Jednocześnie, śledząc i współczesne, i dawne perypetie narratorki, poznajemy jej wielką wrażliwość, zwłaszcza na świat zwierząt.
O psach, kotach i nie tylko nich mówi z miłością, czułością, zrozumieniem… Traktuje jak ludzi, nieraz nazywając „osobami”.
Ten szacunek dla żyjących stworzeń sprawia, że szybko staje się ona wegetarianką, co jest kolejnym powodem nieporozumień z rodziną. No bo kto to widział, żeby mięsa nie jeść!
Całość napisana jest oszczędnie i oryginalnie – liryczne fragmenty przeplatają się z dosadnością, a nawet wulgarnością, ale Dorota Kotys robi to umiejętnie, a nawet po mistrzowsku.
BEATA IGIELSKA

