Malarstwo Zofii Stryjeńskiej towarzyszy mi od wielu, wielu lat. W dzieciństwie kolekcjonowałam pocztówki (jak wiele osób z mojego pokolenia) i na tych kartach pocztowych były właśnie prace artystki. Wtedy nie wiedziałam, kim była. Tak naprawdę poznałam ten dorobek, będąc już dorosłą osobą. A jej burzliwe życie odsłoniła przede mną dopiero Angelika Kuźniak.
„Stryjeńska. Diabli nadali” to biografia, którą czyta się jednym tchem. Autorka dotarła do wielu materiałów i dokumentów oraz do wciąż żyjących osób pamiętających malarkę.
Z książki wyłania się obraz wielkiej artystki, dla której tworzenie było sensem życia, także wówczas, gdy przymierała głodem, przeżywała osobiste tragedie i musiała dokonywać trudnych wyborów.
Angelika Kuźniak prowadzi czytelnika nie tylko przez życie Zofii Stryjeńskiej. Anegdotycznie, barwnie, ale i z wielkim wyczuciem pokazuje losy rodziny oraz bliskich malarki – jej przodków, mężów, dzieci, rodzeństwa, kochanków, przyjaciół, znajomych.
Najpierw poznajemy małą Zosię, potem Zośkę, Zochę. To jednak wciąż ta sama osoba.
Dorasta w rodzinie, w której legendarny ojciec decyduje o wszystkim, ale też w osobliwy sposób wpływa na córkę. Wspólne spacery, rozmowy, spotkania zbliżają i kształcą. Kładą się też jednak cieniem na późniejszych poglądach artystki, która z jednej strony jest wyzwolona, robi, co chce, wywołuje skandale, zmienia kochanków jak rękawiczki (do czasu), z drugiej strony jednak wymaga od swoich dzieci, by …brały kościelne śluby jako wychowane w wierze katolickiej.
Dla mnie Zofia Stryjeńska jest artystką i postacią niejednoznaczną oraz tragiczną – i właśnie za taki portret bardzo dziękuję autorce.
Dużą zaletą biografii są cytaty z korespondencji i zapisków malarki oraz szata graficzna, czyli liczne barwne reprodukcje prac artystki.
Osobny plus za zamieszczony na końcu „Słownik (niepełny) Zochy Stryjenskiej” – pełen żartobliwych, sarkastycznych, krytycznych i wciąż aktualnych wyrażeń, zwrotów, cytatów, określeń.
I coś jeszcze na koniec – ta książka to również opowieść o niepokornej kobiecie i trudnych czasach, w których przyszło jej żyć.
A może przede wszystkim o tym właśnie…
BEATA IGIELSKA

