Literatura Orientu zawsze mnie fascynowała, ale ostatnio mam wyjątkową słabość do prozy japońskiej i koreańskiej.
Właśnie do tej drugiej zalicza się bestsellerowa powieść Jiyoung Kang „Mordercza pani Shim”, której lektura okazała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.
Pochłonęłam ją jednym tchem, doskonale bawiąc się przy czarnym humorze, ale nie zabrakło chwil na refleksje i wzruszenia, zwłaszcza w kwestii macierzyństwa…
Tytułowa bohaterka to wdowa po pięćdziesiątce, która samotnie wychowuje dwójkę dzieci – nastoletnią córkę i wkraczającego w dorosłość syna.
Eunok Shim ledwie wiąże koniec z końcem, ale dla swoich pociech jest gotowa na wszystko. Pracuje bardzo ciężko w masarni, więc gdy pewnego dnia zostaje bezrobotna, świat wali się jej na głowę.
Wyjściem z tarapatów wydaje się nowe, w dodatku bardzo dobrze płatne zajęcie w firmie detektywistycznej. Jest tylko jedno, ale duże „ale” – Eunok ma stać się …płatną zabójczynią.
Co prawda doskonale posługuje się nożem, ale dotychczas używała go do szlachtowania i porcjowania zwierząt.
Co innego zabić kurę, cielaka czy świnię, a co innego zamordować z zimną krwią człowieka.
Czy pani Shim podejmie się tej niebezpiecznej i brudnej (w sensie dosłownym oraz przenośnym) roboty?
A jeżeli tak, to w jaki sposób uniknąć wpadki i zachować wszystko w tajemnicy?
Pomysł na nową pracę wydaje się upiorny i absurdalny, ale w tej powieści czarny humor aż bucha, a towarzyszą mu: satyra, hiperbola i groteska.
Jeśli dodamy do tego nieprzewidywalność zdarzeń oraz połączenie dosadności z liryzmem w części opisów – to mamy wybuchową mieszankę.
Bardzo ciekawa jest budowa tej książki.
Na początku poznajemy tytułową bohaterkę, ale potem pojawiają się rozdziały, w których dominującą rolę odgrywają też inne postacie.
To między innymi małżeństwo, które od lat nie opuszcza swego domu, staruszka cierpiąca na demencję, porwana dziewczynka, chłopiec, który uciekł z domu w poszukiwaniu matki, tajemniczy przestępca…
Co łączy tych ludzi? I co mają wspólnego z panią Shim?
Te pytania towarzyszą nam od początku lektury, ale by poznać ostateczne odpowiedzi, trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Autorka często zaskakuje fabularnymi niespodziankami i to na pewno jedna z zalet tej niesamowitej powieści, która łączy elementy prozy kryminalnej, sensacyjnej, obyczajowej, psychologicznej, a także thrillera.
Prócz tego książka ma charakter satyryczny – jak w krzywym zwierciadle odbija się tu współczesne koreańskie społeczeństwo, chociaż wady, o których pisze Jiyoung Kang, mają charakter uniwersalny i można je odnieść także do życia w innych krajach.
Smaczków (również dosłownych) dodają „Pani Shim” opisy różnych, egzotycznych dla nas, potraw – niemal czuje ich smaki i zapachy (chociaż wegetarianie nieraz skrzywią się, gdy przeczytają w przypisach, z jakich składników są niektóre potrawy).
Całość czyta się z emocjami, szybko i z zapartym tchem – POLECAM SZCZERZE, zwłaszcza tym, którzy lubią i cenią niebanalne, zaskakujące historie.
BEATA IGIELSKA

