„4321″ to powieść niesamowita, dosłownie wbijająca w fotel i tak pochłaniająca uwagę, że przez kilka dni zaprzątała moje myśli od rana do wieczora.
Można powiedzieć, że autor sięgnął po pewien schemat – wszak ukazanie różnych wersji życia jednej postaci nie jest niczym nowym w literaturze.
Paul Auster rozwinął jednak te wątki w sposób niezwykle twórczy, oryginalny i dojrzały, a przy tym piękny, poruszający i nieraz szokujący.
Jeśli dodamy do tego kunsztowny styl i barwny język – mamy obraz całości, która – jak dla mnie – zasługuje na literackiego Nobla.
Pozornie poznajemy tylko cztery drogi życia Archiego Fergusona, jego bliskich, znajomych i epizodycznie spotykanych postaci.
W rzeczywistości jednak oglądamy oczyma bohaterów Amerykę XX wieku, zwłaszcza lat 50. i 60. minionego stulecia, śledzimy zmiany polityczne, społeczne i kulturowe, a także codzienne życie przedstawicieli tzw. klasy średniej.
„4321” to również monumentalna powieść autotematyczna – Archibald staje się pisarzem, dziennikarzem, tłumaczem i poetą. Poznajemy czytane przez niego książki, śledzimy ich wpływ na jego życiowe wybory i twórczą drogę.
Niebagatelną rolę w tym kontekście odgrywa klamrowa budowa, zaś zakończenie przynosi tak wielką niespodziankę, że czytelnikowi spokoju nie daje specyficzna gra, jaką prowadzi z nim autor.
Ile jest w tej powieści Austera, a ile literackiej fikcji, ile prowokacji i ile manipulacji? – to pytania, które niezmiennie towarzyszyły mi podczas lektury.
„4321” to powieść, którą można odczytywać na różnych poziomach – i na tym na pewno polega jej siła.
Można ją też czytać na dwa sposoby – poznając równolegle wszystkie życiorysy Archiego albo każdy z osobna. Ja wybrałam pierwszą możliwość. Nie wiem, czy to lepiej, czy gorzej, na pewno było barwnie, żywiołowo i klimatycznie.
Wszystkim, których przeraża objętość książki (prawie 850 stron!), polecam zagłębienie się w każdą z czterech opowieści – zapewniam, że warto i że po poznaniu głównego bohatera nie będzie chciało się z nim rozstać.
Zresztą, nie tylko on zasługuje tu na uwagę, bo tak naprawdę każdy bohater zaskakuje swoimi perypetiami.
Dla mnie równie interesującą i intrygującą postacią okazała się matka Archiego, także opisana z różnych perspektyw i w różnych sytuacjach życiowych.
Polecam z całego serca!
BEATA IGIELSKA

