100 lat temu urodził się WILLIAM WHARTOn, amerykański malarz i pisarz, autor wielu bestsellerowych powieści, z których chyba najbardziej znany jest kultowy „Ptasiek”.
Wiele książek prozaika ukazało się także w Polsce. To m.in.: „Al” (kontynuacja „Ptaśka”), „Dom na Sekwanie”, „Tato”, „Spóźnieni kochankowie”, „Szrapnel”, „Niezawinione śmierci”, „W księżycową jasną noc”, „Werniks”, „Rubio”…).
Część powieści została zekranizowana i to na pewno też przyczyniło się do wzrostu popularności pisarza.
Pamiętam, że kiedyś rozczytywałam się w prozie Whartona i poznałam niemal wszystkie jego książki. Jedne zrobiły na mnie większe, inne mniejsze wrażenie.
Oprócz „Ptaśka” szczególnie w mej pamięci zapisało się „Stado”.
Moim zdaniem, to jeden z najlepszych utworów autora.
Ujmujące i urzekające są obie opowiadane równolegle historie – prowadzona w pierwszoosobowej narracji historia wrażliwego chłopca i dzieje utalentowanego mężczyzny, któremu życie nie dało zbyt wielu szans na szczęśliwe życie.
Obie opowieści koncentrują się na dojrzewaniu bohaterów i ich relacjach z rodziną, którą porównać można do występującego w świecie zwierząt stada. Ludzkie stado rządzi się jednak swoimi prawami, więcej w nim miejsca na miłość, przywiązanie, odpowiedzialność.
Wartości te jednak nie wszystkim są dane i właśnie o tej bolesnej stracie także opowiada powieść Whartona.
Na uwagę zasługuje narracja – żywiołowa, emocjonalna, obfitująca w zabawne skojarzenia. Dużo tu miejsca na wewnętrzne przeżycia bohaterów, obok których nie sposób przejść obojętnie.
„Stado” to piękna, wzruszająca i dająca wiele do myślenia powieść o dorastaniu, marzeniach, ambicjach, potrzebie akceptacji i miłości oraz o wielkim przywiązaniu do zwierząt. Dlatego każdy ma szansę znaleźć w niej coś dla siebie.
BEATA IGIELSKA
(źródło zdj. – wikipedia)

