Do wszelkich kontynuacji pisanych po latach przez innych autorów zawsze podchodzę sceptycznie. Ciekawią mnie one jednak, zwłaszcza, gdy dotyczą moich ulubionych pisarzy.
Po uzupełnioną przez Dorotę Combrzyńską-Nogalę powieść Charlotte Brontë „Chcę wszystko” sięgnęłam z wielkimi nadziejami, ale i z obawami. Jedne i drugie okazały się słuszne.
Całość jest intrygującą historią, utrzymaną w klimacie typowym dla dziewiętnastowiecznej prozy angielskiej i twórczości najsłynniejszej z sióstr Brontë.
Główny bohater to pełen fantazji dżentelmen – ryzykant, który zdobywa fortunę i ją traci. Gdy umiera mu żona, mężczyzna postanawia sprowadzić do domu dawno niewidzianą córkę. Wychowywana w surowym klimacie pensji dziewczyna wraca i … Tu opowieść pióra panny Charlotte się urywa…
Resztę dopisuje po wielu latach pani Combrzyńska-Nogala.
Nie da się jednak ukryć, że stworzone przez nią rozdziały nie dorównują pierwowzorowi pod względem stylistycznym; daleko im do językowej finezji i bogactwa, jakie wyszły spod pióra autorki „Ashworth”.
Czasem pani Combrzyńskiej-Nogali zdarzają się stylistyczne wpadki, które rażą anachronizmami (jakoś nie mogę sobie wyobrazić, by w XIX wieku nawet bardzo nowoczesna młoda kobieta powiedziała do przyjaciółki: „Czy zechcesz zrzucić bobry?” – to pytanie dotyczy zdjęcia futra).
Minusem jest także strona edytorska – dużo literówek, zdarzają się nawet błędy ortograficzne, nie mówiąc o interpunkcji. Niechlujnie, oj, niechlujnie.
Mimo wspomnianych błędów, polecam lekturę – przede wszystkim miłośnikom prozy panien Brontë oraz angielskiej klasyki.
BEATA IGIELSKA

