Dziś 86. urodziny MARGARET ATWOOD, kanadyjskiej pisarki, autorki wielu znanych książek (m.in. cykle Opowieść podręcznej oraz Maddaddam; powieści Wdowi las, Kobieta do zjedzenia, Zbójecka narzeczona, Ruchome cele…).
To jedna z moich ulubionych autorek i mam nadzieję, że wreszcie dostanie literacką Nagrodę Nobla (czekam na to wydarzenie od lat!).
Jeżeli nie znacie jeszcze prozy tej pisarki, to zachęcam do czytania jej książek. Poniżej co nieco ode mnie na temat jednej z nich.
„Rok Potopu” to magnetycznie działająca na czytelnika powieść o postapokaliptycznym świecie. Zmieniło się w nim wiele, ale nie ludzkie marzenia, ambicje i skłonność do czynienia zła.
Powieść Atwood stanowi drugą część trylogii, którą otwiera „Oryks i Derkacz”. Można jednak „Rok Potopu” czytać jako odrębną całość, gdyż autorka często nawiązuje do wydarzeń z pierwszego tomu. Dzięki temu czytelnik bez problemu rozumie kontekst i wspomnienia bohaterów.
Akcja zaczyna się w roku dwudziestym piątym, zwanym Rokiem Potopu. To przyszłość po zagładzie, jaka nawiedziła Ziemię. Ludzkość żyje w warunkach, do jakich sama doprowadziła.
Jest coraz mniej naturalnego jedzenia, najczęściej wytwarza się je chemicznie, a społeczność podzieliła się na dwa podstawowe gatunki – tych, którzy jedzą mięso, i tych, którzy hołdują ekologii, korzystając jedynie z ostatnich bogactw oferowanych przez zdziesiątkowaną florę.
Większość zwierząt uległa deformacji lub została zmieniona genetycznie przez ludzi. Oni sami też nie są już tacy jaki kiedyś.
Mimo iż życie na Ziemi coraz bardziej przypomina koszmar, część jej mieszkańców stara się zachować społeczne normy i kultywuje dawne tradycje. Przejawem tego jest m.in. nowa wersja Biblii, jaką na własny użytek tworzą ekolodzy. I oni jednak nie są wolni od wad; odnajdujemy wśród nich nawiedzonych przywódców, fanatyków, wojowników i manipulantów.
Jeszcze gorzej prezentuje się krwiożercza część ludzkości. To zdolni do wszystkiego zbrodniarze, którzy hołdują przemocy i świetnie czują się w kraju bezprawia.
Mimo iż nad wszystkim stara się zapanować służba bezpieczeństwa, chaos i deprawacja są nie do opanowania, gdyż rządzący opierają swą władzę na sile, korupcji i układach z przestępcami.
Na tle tej mrocznej rzeczywistości rozgrywają się losy dwóch młodych kobiet, Ren i Toby, które zdane są przede wszystkim na siebie. Nawet jeśli ktoś oferuje im pomoc, muszą mieć się na baczności, by nie stać się ofiarami czyjegoś podstępu.
Początkowo obie bohaterki żyją z dala od siebie, z czasem jednak ich drogi się krzyżują. Wiele wydarzeń z ich przeszłości poznajemy dzięki retrospekcjom, gdyż akcja nie płynie tu linearnie. Dzięki temu fabuła przypomina rozsypane puzzle, które czytelnik musi sam ułożyć w całość.
Interesujące są także wątki poboczne i burzliwe perypetie drugoplanowych postaci. Właściwie każdy ma tu swoją historię, którą autorka opisuje barwnie i niezwykle plastycznie.
Obraz świata, jaki wyłania się z powieści Margaret Atwood, jest wyjątkowo przygnębiający i przerażający. Nie ma w nim żadnych zasad, a nawet ci, którzy usiłują je tworzyć, nie są ludźmi godnymi zaufania.
Wszechobecne niebezpieczeństwo, brak stabilności, ciągły głód i brak wody powodują, że bohaterowie szybko ulegają zezwierzęceniu. W skrajnych warunkach kierują się jedynie atawistycznymi odruchami i tylko nielicznym udaje się zachować godność.
Mimo poważnej i drastycznej tematyki odnajdujemy tu elementy humoru. Zazwyczaj ma on czarny, wisielczy charakter, ale doskonale wpisuje się w klimat książki, stanowiąc urozmaicenie i rozładowując napięcie.
„Rok Potopu” to powieść ponadczasowa, obnażająca ludzkie wady, złe skłonności, żądzę władzy i pragnienie dominowania nad innymi.
W tym ciemnym tunelu jest też miejsce na światełko – mimo iż ludzie są zdeprawowani, wciąż mają marzenia, pragną wolności i walczą o prawo do niej, chcą być szczęśliwi, kochani i potrzebni.
I to pozytywny wydźwięk tej posępnej, niekiedy bardzo przygnębiającej powieści, po którą warto sięgnąć.
Beata IGIELSKA
(źródło zdj. – wikipedia)

