Świat w ziarnku piasku

Irena Dowgielewicz to pisarka popadająca w zapomnienie. Autorka zbiorów opowiadań, jednej powieści i trzech tomików poetyckich zamieszczała też swoje wiersze w czasopismach; były one również czytane w radiu, więc pamięć o nich stała się ulotna.

Dzięki Mirosława Szott wszystkie liryki znalazły się w ubiegłym roku w jednym zbiorze pod wymownym tytułem „Milczenia słuchajcie”, opublikowanym przez Pro Libris, czyli wydawnictwo WiMBP im. C.K.Norwida w Zielonej Górze.

Lubię wracać do tych wierszy, bo jest w nich to, co cenię w poezji, czyli prostota połączona głębią przekazu, ciekawe metafory i porównania, lecz nie w barokowym stylu, oraz tematyka codzienności, w której nie brak jednak i kulturowych odniesień.

Autorka bardzo lubiła zwierzęta. Towarzyszyły jej one w codziennym życiu; to im poświęciła sporo opowiadań. I wierszy.

To świat małych istot, nieraz niezauważanych na co dzień biedronek, wróbli, dżdżownic. Innym razem to pies, koń albo ryba… Chciałoby się powiedzieć, że to pospolita fauna, ale nabiera niezwykłości, piękna i rangi pod piórem poetki. Pod tym względem jej liryka przypomina mi poezję ks. Jana Twardowskiego.

Podobnie rzecz ma się ze światem roślin. Napisać refleksyjny, a nawet filozoficzny wiersz o pietruszce mogą tylko nieliczni (o czym możecie przekonać się, zerkając na trzecie zdjęcie).

Tematyka poezji Ireny Dowgielewicz jest bardzo różnorodna. Odnajdujemy w niej tkliwość, miłość, zachwyt nad rzeczywistością, spokój, ukojenie, ale i cierpienie, smutek, śmierć.

Ma ta liryka niepowtarzalny urok i zachęcam do jej poznawania.

BEATA IGIELSKA