123 lata temu urodził ISAAC BASHEVIS SINGER, jeden z moich ulubionych prozaików.
Urodził się w Polsce w żydowskiej rodzinie (jego ojciec był rabinem), ale w 1935 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkał do końca życia.
Napisał wiele powieści i opowiadań.
W 1978 roku otrzymał literacką Nagrodę Nobla.
Jeśli nie znacie twórczości Singera, to zachęcam do czytania jego książek.
Poniżej co nieco ode mnie na temat jednej z jego najgłośniejszych powieści „Spuścizna” (to kontynuacja „Dworu”, ale można czytać jako odrębną część).
Powieść Singera jest bardzo dojrzała, mądra, błyskotliwa i skłaniająca do wielu refleksji. Wiem, że w przypadku tego noblisty takie określenia jego prozy wydają się trywialne, ale to pierwsze słowa, które mi się nasuwają.
„Spuścizna” to wielowątkowa opowieść o kilku powiązanych ze sobą rodzinach, o ich codzienności, radościach i smutkach, uniesieniach, namiętnościach i dramatach oraz o trudnych wyborach życiowych, które decydują także o losach innych bohaterów.
To również głęboka powieść o wierności tradycjom i odchodzeniu od nich. Mają na to wpływ przemiany polityczne i społeczne, jakie zachodzą w Europie XIX wieku. Na tle wielkiej historii śledzimy perypetie bohaterów, którzy nieraz wiążą się z nią na całe życie. Ich wybory niekiedy są nieprzemyślane, nierozważne i właśnie dlatego kładą się cieniem na przyszłości.
Sporo miejsca autor poświęcił kwestii religijności Żydów i ich asymilacji. Zwłaszcza zakończenie obfituje w historiozoficzne refleksje na ten temat, pokazując wewnętrzne spory ideologiczne.
Czyta się tę powieść jednym tchem, mimo iż nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna. Warto jednak się z nią zmierzyć, gdyż jej lektura to prawdziwa UCZTA DUCHOWA.
BEATA IGIELSKA
(źródło zdj. – wikipedia)

