Bieszczady, jakich nie znamy

Anna Kamińska należy do moich ulubionych biografek – jej książki napisane są z wielką pasją, więc czyta się je niczym najlepsze powieści. Poza tym każda z takich publikacji jest wspaniale udokumentowana i pokazuje, jak tytaniczną pracę autorka wykonała, zbierając materiały.

„Nie dopytuj się. Historie z Bieszczadów” to kolejna pasjonująca opowieść. Tym razem o górach, ale także, a może nawet przede wszystkim o mieszkających w nich ludziach.

Pisarka skupia się na kilku znanych kobietach, które z różnych powodów wybrały Bieszczady na miejsce zamieszkania, ale przedstawia nam też mężczyzn, których nazwiska kojarzymy, na przykład ze światem sztuki.

Oprócz tego bohaterkami i bohaterami książki są tzw. zwyczajni ludzie, którzy trafili na górskie tereny z własnego wyboru lub z konieczności; zawędrowali tam i zostali albo przyszli na świat.

Pasjonujące są nie tylko opowieści z teraźniejszości i kilku ostatnich dekad, ale i dalekiej przeszłość, nieraz owiane legendami.

Kogo spotykamy w książce?

Pierwsza znana artystka to Zofia Komedowa, znana powszechnie jako żona Krzysztofa Komedy, znanego muzyka jazzowego. Tu ukazana jest jako Zocha, która jest panią siebie, kobietą wyzwoloną, długo szokującą bieszczadzkich sąsiadów strojami i stylem bycia, zanim została zaakceptowana, a nawet zaprzyjaźniła się z wieloma „miejscowymi”.

Nie jest tak, że ucieczka w Bieszczady w 1969 roku okazała się od razu wspaniałą przygodą. Życie w trudnych warunkach nie rozpieszczało, ale i zmusiło kobietę do zmiany trybu życia. Znana w całej Polsce organizatorka wydarzeń artystycznych swoje pasje i zdolności z czasem przeniosła „w głuszę”. Zasłynęła też jako opozycjonistka i ta, która opozycjonistom dawała schronienie.

Co takiego się wydarzyło, że pewnego dnia opuściła Bieszczady tak samo nagle, jak kiedyś w nie przyjechała?

O tym właśnie zajmująco opowiada Anna Kamińska.

Bardzo poruszyły mnie też perypetie Joanny Hasiorowej, wielkiej artystki i wspaniałej kobiety żyjącej w cieniu męża, Władysława Hasiora.

Interesujące i intrygujące są też przygody bywającej często w Bieszczadach Marii Kownackiej. Jeśli kojarzyliście ją przede wszystkim jako grzeczną autorkę książek dla dzieci, to po przeczytaniu tej opowieści możecie być zszokowani, a na pewno zaskoczeni.

W „Nie dopytuj się” spotykamy też Simonę Kossak, bohaterkę pierwszej biografii autorki.

Całość czyta się jak powieść. I nic dziwnego, bo życie pisze najlepsze, najdziwniejsze i najciekawsze scenariusze. Dotyczy to nie tylko znanych osób, ale także tych, o których pamięć Kamińska utrwaliła w swojej książce.

Każdy, kto chociaż raz był w Bieszczadach i je polubił (bo chyba nie da się nie polubić), podczas lektury ma okazję przenieść się w czasie i przestrzeni do świata, którego częściowo już nie ma.

Pamiętam wyprawy sprzed kilkudziesięciu lat, gdy spało się podczas górskich wędrówek w stodole na sianie, u gospodarza i myło się w strumykach…

Dlatego bardzo sentymentalnie i melancholijnie mi się zrobiło podczas lektury.

Wielką zaletą historii z Bieszczad jest właśnie tło historyczne. Autorka nie bazuje tylko na opowieściach bohaterów; konfrontuje je z faktami, przywołuje bolesne wydarzenia, zwłaszcza z okresu II wojny światowej i czasów powojennych. Pojawiają się także bogate konteksty literackie.

Całość napisana jest piękną polszczyzną, łączącą reporterską dociekliwość z literackim stylem. Dlatego obok prostoty odnajdujemy tu niemal liryczne fragmenty. Mimo bogactwa opisów nic nie jest przegadane; jest barwnie, dynamicznie, raz wzruszająco, a nawet tragicznie, innym razem zabawnie lub absurdalnie, lecz nie barokowo.

Czytało mi się tę prozę z ogromną przyjemnością i podziwem dla warsztatu Anny Kamińskiej. To jej kolejna książka, od której nie można się oderwać!

BEATA IGIELSKA