Książka ukazała się 28 października nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwo .
„Czarownictwo dla zbłakanych dziewcząt” to druga powieść Grady’ego Hendrixa, jaką miałam okazję przeczytać. Poprzednia – „Jak sprzedać nawiedzony tom” – zrobiła na mnie ogromne wrażenie i wciąż mam ją w pamięci, więc sięgnęłam po tę nowość z nadzieją na kolejną pasjonującą lekturę. I nie pomyliłam się!
Akcja zaczyna się w 1970 roku na Florydzie.
W Wellwood House funkcjonuje ośrodek dla tytułowych dziewcząt. Kim są i na czym polega ich zbłąkanie?
To nastolatki, które zaszły w ciążę i zostały umieszczone tu przez swoje rodziny, by nie wywoływać skandalu. Każda ma urodzić dziecko, które zostanie przekazane do adopcji. Potem mają wrócić do swoich domów, szkół i udawać, że nic się nie stało.
Podczas pobytu dziewczyny muszą pracować, są wciąż kontrolowane, a ich życie regulują rygorystyczne nakazy. Każde złamanie przepisów jest karane, nieraz bardzo ciężko.
Personel wciąż wpaja im, że są grzesznicami, bezwartościowymi dziewuchami, które się zapomniały i okryły hańbą siebie oraz bliskich.
Nikt nie docieka, w jaki sposób dziewczęta zaszły w ciążę. W większości to naiwne, zakochane nastolatki, które zaufały swoim chłopakom. Są jednak też ofiary przemocy i gwałtów.
Są zdane tylko na siebie. Niektóre z nich mają wielkie marzenia – wierzą, że po wyjściu z ośrodka wyjdą za mąż, a nawet, że uda im się zatrzymać dziecko.
Ich życie zmienia się nagle, gdy za sprawą książki wypożyczonej z obwoźnej biblioteki zaczynają zajmować się magią i czytać o czarownicach.
Wtedy dociera do niej coraz bardziej, że są ofiarami systemu. Powoli rodzi się bunt i chęć zemsty…
Jak potoczą się losy nastoletnich bohaterek?
Tego, oczywiście, nie zdradzę. Zapewniam jednak, że śledząc ich perypetie, przeżyjecie mnóstwo zaskakujących, ale i dających do myślenia czytelniczych przygód.
Powieść Hendrixa trzyma w napięciu do ostatniej strony, ale nie jest to książka, która tylko podnosi adrenalinę. Ma ona drugie dno i demaskatorski charakter – pokazuje jak w świetle prawa i z „błogosławieństwem” Kościoła stosowano niewyobrażalną przemoc psychiczną (i fizyczną) wobec bezbronnych nastoletnich matek.
Autor bezceremonialnie obnaża prawdę o zakłamanym społeczeństwie amerykańskim, w którym pod płaszczykiem uczciwości, bogobojności i rodzinnej miłości kryje się okrucieństwo, dwulicowość, kołtuneria i zło. To ostatnie ma ludzką twarz i jest gorsze od wyimaginowanych opowieści dla straszenia niegrzecznych dzieci.
Prawdziwymi potworami okazują się ludzie i to najbliżsi – to właśnie najbardziej przeraża. Podobnie jak zamiatanie pod dywan i ukrywanie przemocy wobec dzieci i kobiet zarówno przez rodziny, jak i Kościół oraz organizacje teoretycznie powołane do niesienia pomocy ofiarom.
Pod tym względem powieść Hendrixa ma charakter ponadczasowy i wciąż aktualny. Niestety…
Jest to też poruszająca proza o buncie, pragnieniu wolności, niezależności i prawdziwej przyjaźni oraz miłości. Ciekawie i pięknie ukazana jest tu idea siostrzeństwa.
Ważną rolę w książce odgrywają pobrzmiewające w tle echa wojny w Wietnamie. Mimo iż nie wysuwają się na plan pierwszy, dają wiele do myślenia.
Całość napisana jest barwnie, dynamicznie i przekonująco. Na uwagę na pewno zasługuje styl, w którym dosadność, a nawet wulgarność, przeplata się z ironią, liryzmem i wzruszającymi opisami (na przykład przyrody czy uczuć bohaterek).
Przeczytałam jednym tchem i zachęcam do lektury – naprawdę warto!
BEATA IGIELSKA

