Poruszająca autobiografia

„Moja krótka historia” to autobiografia Stephena Hawkinga. Jej tytuł wyraźnie zawiązuje do jego najbardziej znanej książki wybitnego fizyka „Krótka historia czasu”, która pierwszy raz ukazała się w 1988 roku i od szybko stała się światowym bestsellerem. Okazało się bowiem, że o największych osiągnięciach naukowych z fizyki, astronomii i kosmologii można pisać w sposób przystępny i pasjonujący, przemawiający nawet do odbiorców, którym nigdy nie było po drodze z przedmiotami ścisłymi (należę do tej grupy i na własnym przykładzie mogę potwierdzić!).

Autobiografia Hawkinga to zaledwie 147 stron tekstu ze zdjęciami. A jednak jest w tej książce wiele treści i emocji, które udzielają się czytelnikowi.

Hawking zaczyna tradycyjnie – od przedstawienia swojego dzieciństwa oraz rodzinnych korzeni. Ciekawie pisze o rodzicach i dziadkach, o przeszłości bliskich i ich codziennym życiu.

Nie mniej interesujące są rozdziały poświęcone relacjom z rodzeństwem, ojcem i matką. Wynika z nich, że w domu rodzinnym przywiązywano dużą wagę do wykształcenia, pasji, nauki, czytania książek. Dużo rozmawiano i dyskutowano.

Mały Stephen wcale nie był tzw. cudownym dzieckiem. Czytać nauczył się dopiero w wieku ośmiu lat, lecz zawsze pasjonowały go tajemnice i szukanie odpowiedzi na różne pytania. Zaczęło się od tego, jak działa wymarzona zabawka – kolejka elektryczna, a skończyło się na wielkiej karierze naukowej.

Sukcesy okupione były jednak wieloma wyrzeczeniami i cierpieniami, gdyż Hawking, mając zaledwie 21 lat, zachorował na nieuleczalną chorobę. Stwardnienie zanikowe boczne postępowało z roku na rok, a lekarze dawali mężczyźnie zaledwie kilka lat życia.

Dla młodego, żywiołowego człowieka początkowo była to tragedia. Hawking szybko przekuł ją jednak w sukces – mając świadomość, że nie zostało mu wiele czasu, poświęcił się nauce i odkryciom ze zdwojoną siłą.

W swojej książce fizyk opowiada i o pracy, i o życiu prywatnym. Był dwukrotnie żonaty i dwa razy się rozwiódł. Wokół tego tematu krążyło wiele plotek, podobnie jak o jego okresowych problemach z alkoholem.

W książce autor rzeczowo mówi o tym, lecz nie bawi się w pranie brudów czy tworzenie sensacji. Pisze z klasą, przyznając się do błędów i szanując prywatność swoich bliskich, co bardzo mi się spodobało.

Z autobiografii wyłania się obraz człowieka wciąż przełamującego granice – w nauce, pracy, codziennym życiu. Nawet w medycynie, bo prognozowane przez lekarzy kilka lat życia nie sprawdziło się. Hawking zmarł w roku 2018, mając 76 lat.

Większość życia był sparaliżowany, nie mógł mówić, ale dzięki technicznemu postępowi pisał książki, artykuły, nawet prowadził wykłady z pomocą syntetyzatora mowy. Wciąż też pracował. A praca była dla niego wszystkim, co wyraźnie wynika ze wspomnień. Spisał je zaledwie kilka lat przed śmiercią.

„Moja krótka historia” to pierwsze polskie wydanie autobiografii, którą czyta się z ogromnym zaciekawieniem, z emocjami i refleksjami. Hawking uczy nie tylko podziwu dla nauki i stara się zarazić wewnętrzną siłą oraz optymizmem. Przekazuje również wiele prawd na temat pokory i szacunku wobec świata oraz życia. Można powiedzieć, że w swojej recepcie na udane życie łączy pozornie odległe wartości – właśnie pokorę i upór. Jak się okazuje, wcale nie muszą one się wykluczać.

Całość napisana jest w prosty, ale ujmujący sposób. Hawking pisze także o swoich odkryciach tak, by przeciętny czytelnik mógł chociaż w przeogromnym skrócie wyobrazić sobie jego teorie i je zrozumieć. Do mnie bardzo przemówił koncepcjami dotyczącymi czasu.

SZCZERZE POLECAM lekturę tej krótkiej, ale jakże wymownej autobiografii. Jestem pewna, że w mojej pamięci zostanie ona na bardzo długo.

BEATA IGIELSKA