„Blask” to kolejna wciągająca powieść Marka Stelara, która sprawiła, że zarwałam nockę. Trudno jednak było oderwać się od lektury, co nie jest niczym nowym w przypadku prozy tego pisarza.
Akcja rozgrywa się tu na trzech planach czasowych.
Tuż po II wojnie światowej Wiktor Krugły, były akowiec z ciężką przeszłością, przybywa do Szczecina, by zacząć tu nowe życie. Przypadkiem staje się świadkiem śmierci żydowskiego chłopca i zostaje wplątany w aferę kryminalną. Na własną rękę próbuje znaleźć mordercę, przez co ściąga na siebie niebezpieczeństwo…
Pod koniec lat 70. w Szczecinie ginie prostytutka. Podejrzany o zabójstwo jest obywatel Niemiec, ale udaje mu się uśpić czujność organów ścigania dzięki pomocy pewnego milicjanta, który ma w tym swój prywatny interes Marzy mu się ucieczka na Zachód z rodziną i życie w innym świecie. Mężczyzna nie wie jednak, w jak niebezpieczną intrygę się uwikłał.
W 2018 roku młoda szczecińska prawniczka zaczyna badań sprawę śmierci swojej klientki. W tym samym czasie umiera jej ojciec. W jego rzeczach kobieta odnajduje tajemnicze pamiątki i cudze przedmioty. Ponieważ nie utrzymywała bliskich kontaktów z ojcem, zaczyna sprawdzać jego przeszłość, a to, co odkrywa, wywraca jej życie do góry nogami.
Co łączy te trzy wątki?
Na odpowiedzi musimy zaczekać, ale nawet gdy skrzyżują się losy wspomnianych postaci, wciąż pozostaje wiele niewiadomych i zagadek, na wyjaśnienie których znowu musi przyjść odpowiedni czas. Tak naprawdę całość odkrywamy dopiero w finale, ale i on zostawia pewne pytanie. Oczywiście nie zdradzę, jakie. Na pewno jednak – w nawiązaniu do tytułu – przekonuje, że nie wszystko złoto, co się świeci.
Marek Stelar kolejny raz stworzył powieść opartą na spiętrzonej intrydze i tajemnicach sprzed lat. Ta historia, oparta na suspensie, nie tylko trzyma nieustannie w napięciu, ale i skłania do wielu refleksji.
Bardzo ciekawie autor ukazał realia życia w Szczecinie w różnych okresach historycznych. Śledząc perypetie bohaterów, wraz z nimi wędrujemy ulicami miasta, zaglądamy do podejrzanych zakamarków i publicznych miejsc, niemal fizycznie odczuwając lęki postaci; towarzyszymy im w trudnych życiowych momentach, kibicujemy albo współczujemy, bywa też, że odczuwamy odrazę, ale staramy się zrozumieć.
Ta powieść aż kipi od emocji i wyrazistych, intrygujących postaci – te kreacje to na pewno jedna z największych zalet. Podobnie jak dynamiczny, barwny styl, który idealnie komponuje się z treścią.
Polecam szczerze – nie tylko miłośniczkom i miłośnikom powieści kryminalnych.
BEATA IGIELSKA


