Gdy trafiła do mnie pięknie wydana książka „Ogród życia”, czyli 1. tom „Pocztówek z wnętrza głowy”, najpierw zwróciłam uwagę na okładkę i jej symbolikę – przekwitnięta nasturcja, której nasiona oznaczają schyłek życia rośliny, ale są też zapowiedzią odradzania się. I jeszcze ten zamknięty w skorupie ślimak… Wyobrażam sobie, że zdrzemnął się na chwilę. Nigdzie mu się nie spieszy, więc może sobie na to pozwolić.
Niespiesznie czytało mi się też książkę Pawła Krupskiego, bo chyba taką właśnie, pełną refleksji, lekturę „wymusza” na czytelniku forma. Składają się na nią przeplatające się teksty prozatorskie i poetyckie, wśród których odnajdujemy też fotografie oraz grafiki zilustrowane krótkimi zdaniami. Frazy te nie tylko współgrają z obrazami, ale nieraz nadają im dodatkowe znaczenie – metaforyczne, symboliczne; raz poważne, innym razem ironiczne, satyryczne, humorystyczne.
Bardzo bogaty jest „Ogród życia” i dotyczy to nie tylko jego szaty graficznej. Na niemal trzystu stronach udało się autorowi poruszyć wiele tematów, i tych ważkich, i lekkich. Razem układają się one w kalejdoskop myśli, które potwierdzają Kartezjańską maksymę „cogito ergo sum”, co ciekawe, w pewnym fragmencie strawestowaną na „piszę, więc jestem”.
A jest autor z czytelnikiem cały czas, bo jego „pocztówki” to rodzaj stop-klatek, które zapisały się w pamięci po to, by rozwinąć się w dłuższe formy taki jak: wiersze, opowiadania, eseje, felietony, kartki z dziennika oraz teksty, które trudno zaklasyfikować jednoznacznie, gdyż nieraz łączą cechy różnych gatunków. Takim przykładem jest „Archeolog i Reporter” – opowiadanie, które ostatecznie przekształca się filozoficzny dyskurs i w przypowieść.
Dużo takich właśnie „pocztówek” tu znajdziemy. Wszystkie one zawierają drugie, a nieraz i trzecie dno. Odczytywanie ich ukrytych znaczeń, zwłaszcza w kontekście przywoływanych tekstów kultury, było dla mnie wspaniałą przygodą czytelniczą i duchową ucztą.
Autor często sięga do motywów z kultury europejskiej (np. do mitologii, Biblii, sztuki klasycznej, ale także tej nowoczesnej spod znaku Salvadora Dalego i Antonia Gaudiego). Przywołuje również uniwersalne baśnie, legendy, idee – z Utopią na czele.
I bardzo różnie Paweł Krupski interpretuje oraz rozwija te hasła, zachęcając także odbiorcę do tworzenia własnych wizji. A pod wpływem synestezyjnych i subiektywnych „pocztówek” w głowie czytelnika niemal natychmiast pojawiają się podobne obrazy.
Tak działo się w moim umyśle, gdy na przykład czytałam o tytułowym Ogrodzie, który jest tu jednym z wyjściowych punktów.
Ogród to przestrzeń wykreowana przez człowieka; miejsce, jakie zazwyczaj tworzymy wokół domu. Ogród staje się naszym światem, ale też świat jest Ogrodem. Nie bez kozery pisarz używa w odniesieniu do Przyrody wielkich liter. Naturę obdarza bowiem podziwem, szacunkiem, zaufaniem. Człowiek jest jej częścią, ale tą mało doskonałą, chociaż wykształconą. Tak naprawdę bez życia wokół nas nie moglibyśmy istnieć.
Można powiedzieć, że to oczywistość. Problem w tym, że o tej prawdzie często nie myślimy albo o niej zapominamy. A „Pocztówki z wnętrza głowy” przypominają nam, że kreując świat, stajemy się za niego odpowiedzialni.
Innym ważnym obszarem jest tu Dom, podobnie jak Ogród postrzegany jako Azyl. W ogóle dużo miejsca autor poświęca przestrzeni, w której przenikają się dwa światy: ten rzeczywisty, realny, oraz ten ze wspomnień, snów, wyobraźni. Nieraz przestrzeń otwiera się jeszcze dalej, podążając w stronę symbolizmu i metafory, czego przykładem mogą być wschód i zachód, postrzegane zarówno jako wędrówki słońca oraz kierunki geograficzne czy kulturowe.
To tylko niektóre z licznych filozoficznych, erudycyjnych, a jednocześnie bliskich codziennemu życiu myślącego człowieka refleksji.
Trudno wymienić wszystkie problemy i tematy poruszone przez autora. Oprócz tych wcześniej wspomnianych na mnie duże wrażenie zrobił motyw samotności, zwłaszcza wśród ludzi.
Mimo poważnej i nieraz bolesnej tematyki książka głosi jednak afirmację życia; pokazuje i udowadnia, że piękno, dobro i miłość istnieją w różnych postaciach i różnie mogą się przejawiać. Nie musi to być wcale hurraoptymizm. Jego nawet w „Ogrodzie życia” chyba nie odnajdujemy – tu panują raczej spokój, harmonia, łagodność. To, czego często poszukujemy i czego nam brakuje.
Ja w książce Pawła Krupskiego znalazłam coś jeszcze, czego zawsze szukam w literaturze. To połączenie powagi z poczuciem humoru, a także wysoki, barwny styl, w którym nieraz liryzm może sąsiadować z realizmem, a nawet z dosadnością. I jeszcze mistrzowska zabawa słowem wykorzystująca bogate możliwości konstrukcji i wieloznaczności wyrazów – to dla miłośników takich semantycznych oraz słowotwórczych gier wielka gratka!
Jeśli dodamy do tego puenty występujące i w wierszach, i w prozie, to mamy ukoronowanie formy i treści.
„Ogród życia” można czytać tradycyjnie – od deski do deski, ale także wyrywkowo, fragmentarycznie. Teraz, już po poznaniu całości, z przyjemnością otwieram tę książkę na przypadkowych stronach i zawsze odnajduję coś dla siebie. Zatrzymuję się na chwilę, zamyślam… Smakuję to, co napisał autor, i przychodzą mi do głowy różne pomysły.
Bo „pocztówki” nie tylko uspokajają, ale i inspirują. Jest ich 31 – po jednej na każdy dzień miesiąca…
Polecam je z czystym sumieniem.
BEATA IGIELSKA

