KARTKA Z KALENDARZA – 9 lutego

82 lata kończy dzisiaj ALICE WALKER, amerykańska pisarka, działaczka społeczna i feministka.

Znana jest przede wszystkim z powieści „Kolor purpury”, nagrodzonej m.in. Pulitzerem. Dodatkowy rozgłos przyniosła jej ekranizacja z 1985 roku (w reżyserii S. Spielberga, z W. Goldberg w roli głównej).

To jedyna jej powieść w polskim przekładzie.

W 2023 r. ukazało się nowe wydanie w Wydawnictwie Replika, dzięki czemu po wielu latach wróciłam do lektury.

Cieszę się, że to zrobiłam, bo odbiór był nieco inny – bardziej dojrzały.

„Kolor purpury” to powieść epistolarna, która ukazała się w Stanach Zjednoczonych w 1982 roku (w Polsce pierwszy raz – dziesięć lat później).

Wokół książki od razu zrobiło się głośno, bo dla niektórych środowisk w rzekomo tolerancyjnej Ameryce stała się utworem zakazanym. Powód: „zawiera zbyt drastyczne opisy przemocy”. Pewnie lepiej było żyć w błogiej nieświadomości i nie dopuszczać do siebie myśli o domowym piekle, jakie kobietom potrafili i potrafią zgotować mężczyźni.

Akcja rozgrywa się w latach trzydziestych minionego wieku, przede wszystkim na prowincji Georgii, w środowisku „czarnych mieszkańców”.

Główna bohaterka, Celia, już jako dziecko doświadcza przemocy ze strony ojca. Na co dzień widzi poniżaną, bitą, zapracowaną i schorowaną matkę, więc sądzi, że taki stan rzeczy jest naturalny.

Kobieta jest po to, by usługiwać mężowi i innym mężczyznom – taki obraz utrwalił się w jej świadomości nie tylko w rodzinnym domu. Celia wierzy, że tak jest napisane w Biblii, tym bardziej, że w kościele też często słyszy takie pouczenia.
Gdy ojciec dosłownie sprzedaje Celię dzieciatemu wdowcowi, jej życie staje się kolejną gehenną. Dziewczyna stara się znosić potworną codzienność, pisząc listy do Boga. Wie, że dla ludzi jest nikim, jest brzydką czarnuchą, więc ma nadzieję, że przynajmniej Bóg ją wysłucha.

Życie bohaterki zmienia się, gdy poznaje ona Cuksę, niepokorną piosenkarkę, która odgrywa dużą i tajemniczą rolę w życiu jej męża.
Dodatkowym impulsem okazują się przypadkiem odnalezione listy od rzekomo zaginionej siostry, Nettie, która pracuje jako misjonarka w Afryce.
Lektura tej korespondencji, którą Celia czyta po latach, wprowadza i ją, i czytelnika w nowy świat. Sprawia, że tłamszona przez lata kobieta postanawia zmienić swoje życie, wiedząc doskonale, że nie będzie to łatwe.

Jak potoczą się dalsze losy bohaterki?
Tego, oczywiście, nie zdradzę. Dodam tylko, że śledzenie tej drogi jest czytelniczą przygodą, mimo iż nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna.

„Kolor purpury” to powieść kultowa i ponadczasowa.
Autorka poruszyła w niej kilka bardzo ważnych problemów.
To m.in. domowa przemoc, rasizm, religia, która potrafi tłamsić i poniżać, gdy stanie się narzędziem w rękach złych ludzi (są jednak i takie fragmenty, które pokazują, że prawdziwa wiara nie potrzebuje ani Kościoła, ani kościoła).

Pisarka nie oszczędza czytelnika, pisząc w dosadny sposób o przemocy. Najbardziej przerażające są jednak te opisy, w których główna bohaterka mówi o biciu, gwałtach i codziennym poniżaniu w sposób bezemocyjny, gdyż traktuje to jako codzienność.
To robi największe wrażenie już od pierwszych stron…

W nowym wydaniu książki polecam także słowo wstępne od autorki. Naprawdę daje dużo do myślenia.

BEATA IGIELSKA

(źródło zdj. – wikipedia)