KARTKA Z KALENDARZA – 16 lutego

Dziś 97. rocznica urodzin Kazimierza Kutza. Wspaniały reżyser, scenarzysta, felietonista i autor kilku książek zmarł w 2018 roku, ale pozostawił po sobie bogatą spuściznę, także w postaci literatury.

Od wielu lat cenię dorobek Kazimierza Kutza, również filmowy. Dzisiaj jednak chcę polecić jego debiutancką powieść, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To „Piąta strona świata”.

Gdy sięgnęłam po tę książkę, najpierw się przeraziłam, widząc tekst napisany rasową gwarą śląską. Na szczęście okazało się, że autor uraczył nas w ten sposób tylko na kilku pierwszych stronach.

Całość przeczytałam szybko i z wielką przyjemnością.

Powieść przenosi nas na Śląsk sprzed wielu lat, bowiem narrator wspomina swoje dzieciństwo i młodość, które przypadły na początek XX wieku. Pisząc o własnych przodkach oraz dziadkach i pradziadkach znajomych, sięga w jeszcze głębszą przeszłość.

Wspomnienia są bardzo nostalgiczne, humor przeplata się w nich z powagą, liryzm z dosadnością, realizm z magią… Wszystko to sprawia, że śledząc losy bohaterów, ma się nieodparte wrażenie przeniesienia się w czasie i w przestrzeni.

Nie ma w tej powieści wartkiej akcji, jednak od lektury trudno się oderwać. Najbardziej zaciekawiły mnie losy narratora i jego rodzinki oraz przyjaciela, który odebrał sobie życie. Nie brakuje w tej opowieści dziwaków, obieżyświatów, a nawet pozytywnie zakręconych wariatów.

Wiele miejsca autor poświęcił kobietom – matkom i żonom – oraz ich roli w rodzinie i śląskiej tradycji.

Bardzo ciekawe są też refleksje autora na temat historii Śląska, jego polskich i niemieckich powinowactw oraz uwikłania mieszkańców w historię.

Polecam wszystkim, którzy lubią niebanalne historie

(źródło zdj. – wikipedia)