KARTKA Z KALENDARZA – 17 lutego

71 lat kończy dzisiaj MO YAN, chiński pisarz, autor wielu nagradzanych powieści, laureat literackiej Nagrody Nobla (2012).

Pierwszą jego książką, jaką przeczytałam, były „Obfite piersi, pełne biodra”. Przyznam, że zaintrygował mnie tytuł oraz pozytywne opinie krytyków.

Potem sięgnęłam po inne powieści pisarza i tylko „Kraina Wódki” nie przemówiła do mnie.

Nie polecam zaczynać czytelniczej przygody od tej książki, bo można się zrazić.

Zachęcam natomiast do sięgnięcia po „Obfite piersi, pełne biodra”. Poniżej co nieco ode mnie na temat tej liczącej ponad 560 stron prozy:

Zaczęłam czytać z zainteresowaniem i wielkimi nadziejami. I nie rozczarowałam się!

Informacje na okładce książki głoszą, iż autor został obwołany chińskim Faulknerem i Marquezem.

Z pierwszym porównaniem się nie zgadzam, gdyż nie znalazłam żadnych przekonujących analogii. Na pewno jednak, i to już od pierwszych stron, można zauważyć podobieństwo do utworów z nurtu realizmu magicznego pisarzy iberoamerykańskich.
Doszukałam się jeszcze powinowactw z prozą noblistki Pearl Buck – bardziej jednak w treści i problematyce niż w sposobie obrazowania.

Ujęły mnie styl i język utworu – bardzo bogate, plastyczne, obfitujące w synestezje, pełne oryginalnych porównań i metafor.

Powieść jest pełna sprzeczności, które nawet niezbyt uważny czytelnik zauważy w formie i treści. Powaga przelata się z humorem (zwykle czarnym, wisielczym), poetyckość narracji towarzyszy drastyczności opisywanych wydarzeń, magia współistnieje z realizmem i naturalizmem.

Skrajne są też uczucia i decyzje bohaterów, których życie jest bardzo ciężkie, naznaczone biedą, głodem, przemocą, ciągłym niebezpieczeństwem. Celem staje się przede wszystkim fizyczne przetrwanie, ale postaciom nie brak wrażliwości.

Na pierwszy plan wysuwają się kobiety o tytułowych obfitych kształtach. Chociaż w hierarchii społecznej stoją niżej od mężczyzn i są przez nich traktowane przedmiotowo, nie zawsze im się podporządkowują i często biorą los w swoje ręce. Piersi i biodra stanowią o fizycznej sile kobiecości i są symbolem życia, które w powieści często się rodzi i równie często ginie.

Na uwagę na pewno zasługuje narracja. Obok narratora wszechwiedzącego wydarzenia relacjonuje od niemowlęctwa najmłodsze dziecko ubogiej Shandong – syn, który urodził się po ośmiu niechcianych córkach. Już na początku powieści poznajemy tajemnicę pochodzenia chłopca, jednak wszystkie rodzinne sekrety ujawnia dopiero zakończenie.

Przyznam, że miałam podczas lektury moment lekkiego znużenia, gdy autor bardzo szczegółowo opisywał bratobójcze walki między przywiązanymi do tradycji mieszkańcami wsi i komunistyczną partyzantką, która też jest wewnętrznie podzielona. Warto jednak było przebrnąć przez te fragmenty, bo kolejne rozdziały były coraz ciekawsze.

Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale na pewno intryguje i emocjonuje.

BEATA IGIELSKA

(źródło zdj. – wikipedia)