KARTKA Z KALENDARZA – 28 lutego

109 lat temu zmarł HENRY JAMES, amerykańsko-angielski prozaik, autor wielu powieści i opowiadań, jeden z moich ulubionych klasyków.

Do jego najbardziej znanych dzieł należą: Daisy Miller, Portret damy, Europejczycy, Ambasadorowie, Dom na Placu Waszyngtona, Echo, Złota czara, Skrzydła gołębicy…

Poniżej co nieco ode mnie na temat zbioru, jakie ukazał się w 2012 r. w Wydawnictwie W.A.B. …

Opowiadania nowojorskie (584 str.) najlepiej czytać niespiesznie, smakując tę prozę i dozując sobie lekturę.

Jak to w przypadku zbiorów opowiadań bywa, jedne utwory okazały się lepsze, inne słabsze.
Za najbardziej udany i dojrzały utwór uważam Plac Waszyngtona. Jest to opowiadanie najdłuższe i najciekawsze, ukazujące w pełni całą gamę uczuć, jakie towarzyszą bohaterom na przestrzeni kilkudziesięciu lat.

Emocje, ich analiza i refleksje to najczęstszy motyw opowiadań. Czasem wydawać się może, że i postacie, i narrator zbyt wnikliwie, niemal do bólu badają doznania i przeżycia, na tym jednak polega urok i siła twórczości Jamesa, którego nie bez kozery uważa się za ojca realizmu psychologicznego.

Inne częste motywy to – typowe dla całej twórczości pisarza – porównywanie kultury oraz mentalności europejskiej i amerykańskiej, a także rola pieniądza w życiu bohaterów.

W większości opowiadań status materialny określa miejsce człowieka w społeczeństwie, a pragnienie zdobycia fortuny staje się sensem życia i przesłania inne wartości. Szukanie bogatego męża (lub zasobnej żony) i związane z tym intrygi, salonowe dyskusje o tzw. dobrych partiach i cudzych dochodach to codzienne „rozrywki” bohaterów.

Całość napisana jest pięknym, bogatym, niezwykle kunsztownym językiem. Często ta stylistyczna wirtuozeria wymaga od czytelnika skupienia, gdyż zdania są wielokrotnie złożone, składnia niesamowicie spiętrzona, ale wszystko to składa się na mistrzowski warsztat pisarza.

Dla mnie lektura Opowiadań nowojorskich niezmiennie pozostaje ucztą duchową.

BEATA IGIELSKA