„Francuska ścieżka” to zbiór esejów Waldemara Łysiaka na temat szeroko rozumianej kultury, sztuki i historii kraju nad Sekwaną. Tak naprawdę jednak treść jest znacznie bogatsza, gdyż autor często robi różne dygresje, nawiązując do osiągnięć z innych miejsc i czasów.
To książka erudycyjna, w której Łysiak przywołuje mnóstwo kontekstów – a ponieważ ja bardzo to lubię, lektura wciągnęła mnie od pierwszych stron i okazała się wielką uczta duchową.
Z ogromną przyjemnością i zaciekawieniem odbyłam wraz z pisarzem literacką wędrówkę po mniej lub bardziej znanych krainach, miastach i miasteczkach, odwiedziłam zarówno popularne zabytki oraz muzea (jak Katedra Notre Dame i Luwr) oraz mniej znane powszechnie zamki nad Loarą, mimo iż od lat 60. minionego wieku ten szlak cieszy się zainteresowaniem turystów.
Miałam ogromną frajdę, gdy okazywało się, że wiem sporo o opisywanych miejscach. Najczęściej jednak dowiadywałam się czegoś nowego.
Bardzo podobało mi się przywoływanie bogatej historii, anegdot, dzieł literackich, w których mowa o przedstawianych budowlach i zakątkach oraz konkretnych osobach.
Sporo miejsca Łysiak poświęca pięknym dziełom sztuki, ale pisze też o brzydocie i okrucieństwie (np. o życiu żebraków na przestrzeni wieków w Paryżu, o Rewolucji Francuskiej, o politycznych zdradach).
Cenne i interesujące są rozważania autora na temat sztuki współczesnej i jej kondycji oraz tego, co za tę sztukę można uznać – czy obraz na środku którego znajduje się jedynie czarna kropka to faktycznie dzieło sztuki, czy coś, co na takie miano nie zasługuje? czy wieszanie bydlęcych flaków na szyi modelki i sikanie w kącie galerii to działanie artystyczne, czy może budowanie pseudofilozofii przez spragnionych sławy twórców, sprytnie manipulujących krytykami i odbiorcami?
Ciekawe jest też zestawianie i porównywanie utworów pozornie niemających ze sobą wiele wspólnego, np. prozy Tołstoja i powieści „Przeminęło z wiatrem”.
Widać, że Łysiak nie tylko ma ogromną wiedzę, ale pisze o niej z wielką pasją, podobnie jak o miejscach, które odwiedził, ludziach, których poznał, ulubionych lekturach, bohaterach, obrazach, mistrzach…
Czasem poglądy autora mogą zaskakiwać, gdyż są nowatorskie albo mało popularne, nie można im jednak odmówić przekonujących argumentów, które zmuszają czytelnika do myślenia o wielu ponadczasowych problemach.
Świetny jest też styl – język bardzo kunsztowny, barwny, bogaty, pełen rozbudowanych porównań. A jednocześnie przekaz jest w pełni zrozumiały i porywający.
Z wielkim żalem odłożyłam książkę po pierwszej lekturze. Ale kilka razy do niej wracałam i na pewno jeszcze to zrobię.
BEATA IGIELSKA

