106 lat temu urodził się BORIS VIAN, francuski prozaik, poeta, tłumacz, aktor, scenarzysta, kompozytor, muzyk… Człowiek – orkiestra!
Był jednym z najbarwniejszych i najbardziej znanych artystów powojennego Paryża.
Ponieważ pisał utwory, które w jego czasach uważano za niemoralne, skandaliczne, wręcz pornograficzne, publikował także pod pseudonimem Vernon Sullivan.
Jego książki ukazały (i ukazują się nadal) w polskim przekładzie. To m.in.: Kolor trupiej skóry, Klecha w kąpieli, Awantura w Stogach, Jesień w Pekinie, Napluję na wasze groby, I wykończymy wszystkich obrzydliwców, Czerwona trawa, Piana złudzeń (wydana także pod tytułem Piana dni).
Twórczość pisarza ma często surrealistyczny charakter; dużo w niej absurdu i czarnego humoru – trzeba lubić ten styl, by pozytywnie odbierać książki.
W prozie Viana doceniam także gry słowne i językowe eksperymenty – nieraz bawią, innym razem dają do myślenia, a na pewno zaskakują.
Jeżeli nie znacie prozy pisarza, to na początek polecam lekturę Piany dni (książka została zekranizowana pt. Dziewczyna z lilią).
Jeżeli czyta się na co dzień literaturę realistyczną, to można mieć problem z przestawieniem się na surrealizm i purnonsens. Potrzeba trochę czasu, by wczuć się w klimat tej niesamowitej opowieści.
Moje serducho podbiła niesamowita historia miłosna, mimo iż kipiąca od absurdów, to jakże pełna poświęceń i szczerości.
Dużo tu groteski, czarnego humoru, hiperboli, ale jest też miejsca na poważną refleksję oraz pytanie: kim jesteśmy i dokąd zmierzamy?
Polecam nie tylko miłośnikom gatunku – powieść jest na tyle pojemna (mimo iż wcale nie obszerna), że każdy ma szansę znaleźć tu coś dla siebie, zwłaszcza, że w treści można doszukać się sporej ilości literackich aluzji.
KARTKA Z KALENDARZA
(źródło zdj. – wikipedia)

