109 lat temu urodziła się ZUZANNA GINCZANKA, jedna z najciekawszych, ale i najbardziej zapomnianych poetek dwudziestolecia międzywojennego.
Zginęła w 1944 roku, rozstrzelana po kolejnym donosie. Nie znamy dokładnej daty jej śmierci. Żyła zaledwie 27 lat…
Jej postać i twórczość wspaniale opisała Izolda Kiec w biografii „Nie upilnuje mnie nikt”.
Gorąco polecam tę książkę oraz lekturę wierszy Z. Ginczanki.
Poniżej jeden z jej liryków (jeden z moich ulubionych).
WYJAŚNIENIE NA MARGINESIE
Nie powstałam
z prochu,
nie obrócę się
w proch.
Nie zstąpiłam
z nieba
i nie wrócę do nieba.
Jestem sama niebem
tak jak szklisty strop.
Jestem sama ziemią
tak jak rodna gleba.
Nie uciekłam
znikąd
i nie wrócę
tam.
Oprócz samej siebie nie znam innej dali.
W wzdętem płucu wiatru
i w zwapnieniu skał
muszę
siebie
tutaj
rozproszoną
znaleźć.
BEATA IGIELSKA

