171 lat temu zmarła Charlotte Brontë (miała zaledwie 38 lat).
Była najstarszą z trzech sióstr – pisarek, których utwory należą do najbardziej znanych i lubianych powieści okresu wiktoriańskiego.
Oprócz prozy tworzyła poezję.
W polskim przekładzie ukazały się jej następujące książki: Dziwne losy Jane Eyre, Shirley, Villette, Profesor, Niedokończone opowieści.
Moja przygoda z prozą Charlotte Brontë zaczęła się wiele lat temu, gdy – będąc nastolatką – przeczytałam Dziwne losy Jane Eyre. Powieść ta pochłonęła mnie bez reszty, ale tak naprawdę w pełni doceniłam jej walory przy kolejnej lekturze, gdy byłam już dorosła.
Do mniej znanych książek tej pisarki należy Profesor (pierwsze polskie wydanie ukazało się zaledwie 14 lat temu), więc zachęcam do przeczytania…
Przyznam, że początek trochę mnie rozczarował. Wiem, że po powieści wiktoriańskiej nie można oczekiwać brawurowej akcji, ale pierwsze kilkadziesiąt stron bardzo mi się dłużyło. Właściwie fabuła zainteresowała mnie od około setnej strony. I potem było już coraz lepiej…
Autorka ujęła mnie wnikliwym zmysłem obserwacji i umiejętnością opisywania postaci. Na uwagę na pewno zasługuje portret tytułowego bohatera.
Wielu współczesnych pisarce krytyków nie uwierzyło, że autorką powieści jest kobieta – uważali, że kreacja profesora jest tak przekonująca i głęboka, iż z pewnością nie mogła wyjść spod pióra przedstawicielki płci pięknej.
Ja z kolei uważam, że paradoksalnie właśnie bycie kobietą ułatwiło autorce wczucie się w rolę mężczyzny – wiedziała, czego kobieta oczekuje od życiowego partnera i odpowiednie cechy przypisała swojemu bohaterowi.
Dużym plusem Profesora jest piękny literacki styl, którym można się upajać i który smakuje jak wykwintna czekolada…
BEATA IGIELSKA

