O ważnych sprawach bez znieczulenia

Książka ukazała się 17 marca nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwo


Nową powieść Anety Kisielewskiej „Życie za życie” połyka się jednym tchem. Książka łączy cechy prozy obyczajowej, psychologicznej i kryminalnej, sprawiając, że myśli się o jej treści długo po odwróceniu ostatniej kartki.

Głównymi bohaterkami są trzy młode kobiety, które los połączył w zaskakujący sposób.

Diana jest sławną i bogatą influencerką. Sukces nie spadł jej jednak z nieba – ciężko na niego zapracowała i wciąż poświęca wiele czasu oraz energii, by pozyskiwać nowe rzesze fanów. Zawsze zadbana, zgrabna, uśmiechnięta, pełna optymizmu… Jednak za tą fasadą kryje się zupełnie inna twarz i bolesna przeszłość.

Julia, ambitna, ale nieco zakompleksiona na punkcie swojego wyglądu dziennikarka pracuje w znanym czasopiśmie. Jej największym marzeniem nie jest jednak kariera, lecz bycie matką. Starania o dziecko nie przynoszą efektów, co coraz bardziej załamuje kobietę, ale i podsuwa jej pewien nietypowy pomysł.

Kaja jest najmłodszą z trzech bohaterek. Ucieczka od patologicznej rodziny mieszkającej na prowincji ma być dla niej szansą na nowe, lepsze życie w dużym, anonimowym mieście. Pierwsza wielka miłość najpierw przynosi motyle w brzuchu, a potem – wielkie rozczarowanie i bolesną prawdę o partnerze.

Co łączy te trzy postacie?

Żeby poznać odpowiedź, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jednak nawet wówczas, gdy wątki się skrzyżują, nie wszystko jest oczywiste, gdyż każda z kobiet ma swoje tajemnice. Mimo iż ich życie toczy się zupełnie inaczej, punktem wspólnym okazują się marzenia i plany. Te wymagają jednak podejmowania bardzo trudnych decyzji, których część wiąże się z niebezpieczeństwem i wymaga odwagi.

W powieści, oczywiście, pojawiają się także mężczyźni i odgrywają oni znaczącą rolę – jako mężowie, partnerzy, kochankowie, oszuści… Są wśród nich i egoiści, przemocowcy, a nawet sadyści, są i czuli, odpowiedzialni ludzie.

Autorka poruszyła w „Życiu za życie” kilka bardzo ważnych problemów społecznych, w których na plan pierwszy wysuwa się przemoc wobec kobiet – często ukrywana przez ofiary, „niezauważana” przez świadków, bagatelizowana przez otoczenie…

Inna ważka kwestia to macierzyństwo i jego różne oblicza, od niechcianej ciąży, poprzez trudne wybory między byciem matką i robieniem kariery, po niemal obsesyjne pragnienie zostania mamą.

Aneta Kisielewska pisze „bez znieczulenia”. Nie epatuje, ale i nie spłyca przedstawianych problemów. Nie oszczędza też swoich postaci, które są bardzo wiarygodne i przekonujące, z krwi i kości, życiowe – i dlatego tak bardzo przemawiają do odbiorcy, wzbudzając całą gamę emocji.

Nie ma w tej powieści miejsca na banały, drętwe dialogi czy sztuczność. To również zasługa dynamicznego, barwnego stylu, który sprzyja lekturze.

POLECAM SZCZERZE!

BEATA IGIELSKA