Książka ukazała się 3 marca nakładem Zysk i S-ka Wydawnictwo
„Wichrowe Wzgórza” pierwszy raz przeczytałam, będąc nastolatką. Potem kilka razy wracałam do tej ponadczasowej powieści, a ostatnio – całkiem niedawno, dzięki nowemu wydaniu w eleganckiej szacie graficznej.
Powieść Emily Brontë nieraz bywa nazywana romansem. Nic bardziej mylnego – to nie tyle historia miłosna, co emocjonalna burza, która zamiata wszystko po drodze.
Na surowych wrzosowiskach Yorkshire rodzi się uczucie między Heathcliffem a Catherine.
Gdy jednak Catherine wybiera życie u boku statecznego Edgara Lintona, rozpoczyna się lawina zdarzeń, w której miłość szybko ustępuje miejsca dumie, bólowi i bezwzględnej zemście.
Heathcliff wraca odmieniony – bogaty, chłodny i zdeterminowany, by wyrównać rachunki, nawet jeśli oznacza to zniszczenie wszystkich wokół.
Opowieść, snuta z perspektywy gospodyni, ma w sobie coś z mrocznej legendy: pełno tu duchów przeszłości, namiętności silniejszych niż rozsądek i krajobrazu, który zdaje się oddychać razem z bohaterami. To historia o tym, jak miłość potrafi przekroczyć granice życia i śmierci – i jak wysoką cenę trzeba za to zapłacić.
Ta jedna z najbardziej znanych powieści epoki wiktoriańskiej doczekała się różnych ekranizacji i wciąż budzi wiele emocji.
I nic dziwnego, gdyż porusza ponadczasowe problemy. Poza tym można odczytywać ją na różnych poziomach.
Dziś na pewno lektura ta nie robi na mnie tak wielkiego wrażenia jak wtedy, gdy czytałam ją pierwszy raz jako nastolatka, wyczekując niecierpliwie kolejnych zdarzeń.
Dzisiaj jednak potrafię bardziej docenić literacki kunszt powieści, jej język i styl oraz sposób wykreowania postaci. A także rolę, jaką odgrywa przyroda – równie nieokiełznana jak uczucia bohaterów i oddająca charakter ich emocji.
POLECAM SZCZERZE, nie tylko tym, którzy kochają i doceniają klasykę.
BEATA IGIELSKA

