KARTKA Z KALENDARZA – 22 czerwca

•

62 lata kończy dziś DAN BROWN, amerykański pisarz, autor światowej sławy bestsellerowych powieści (m.in. „Kod Leonarda da Vinci”, „Anioły i demony”, „Zwodniczy punkt”, „Inferno”, „Początek”…).

Prozaik ma wielu fanów, ale też bywa krytykowany za „naciąganie” historii i błędy merytoryczne.

Czytacie jego książki? Lubicie?

Ja mam do prozy Browna dziwną słabość. Przeczytałam wszystkie powieści i większość okazała się przyjemną, a nawet inspirującą lekturą.

Za najbardziej dojrzałą powieść uważam „Inferno”. Poniżej co nieco ode mnie na ten temat…

„Czy jego wiedza o tajemnych sekretach, które skrywa historyczna fasada miasta wystarczy, by umknąć nieznanym oprawcom? Czy zdoła rozszyfrować zagadkę i uratować świat przed śmiertelnym zagrożeniem?” – czytamy o głównym bohaterze na okładce.


I jeszcze przed lekturą książki możemy zdecydowanie odpowiedzieć: TAK, bo przecież Robert Langdon nie może ostatecznie ponieść porażki. Pod tym względem zakończenie jest łatwe do przewidzenia, jednak z ręką na sercu przyznam, że śledziłam perypetie naukowca z zapartym tchem.
Brown – jako mistrz suspensu – dostarczył mi sporo emocji i trudno było mi oderwać się od lektury, mimo iż nieraz raziła mnie łopatologiczna wykładnia kryzysu społecznego związanego z przeludnieniem.

W „Inferno” doceniam jednak przede wszystkim nie szaloną akcję, ale wiele odniesień do „Boskiej Komedii” Dantego, która jest jednym z najbardziej znanych, ale i najtrudniejszych w odbiorze poematów. Wielość symboli i alegorii oraz niezwykłe bogactwo obrazowania sprawiają, że utwór jest wieloznaczny i by odczytać poprawnie jego sens, trzeba znać mnóstwo kontekstów artystycznych i historycznych.

Brownowi udało się pokazać dzieło Dantego nie tylko jako klucz do rozwiązania sensacyjnej zagadki, ale i jako utwór kulturotwórczy, ponadczasowy, ciekawiący, intrygujący i ujmujący nawet po wielu latach. Niektóre interpretacje autora są może naciągane, ale do obronienia.

Dużym plusem są też nawiązania do innych tekstów kultury, np. do Biblii i mitologii greckiej (bardzo utkwiło mi w pamięci odwołanie do opowieści o Apollinie i Marsjaszu).

Doceniam też obrazowo pokazaną Florencję. Autorowi udało się stworzyć swoisty przewodnik po mieście, jego największych zabytkach i postaciach, które wpisały się na stałe nie tylko w przeszłość miasta, ale i światową historię sztuki.

Moim zdaniem, to najlepsza powieść Browna; na pewno gratka dla miłośników jego prozy, ale także dla tych, którzy lubią połączenie sensacji i historii.

Polecam !

BEATA IGIELSKA

(źródło zdj. – wikipedia)