Saga pełna miłości i zapachów

•

„Noc pachnie chlebem” to pierwszy tom sagi Rodzina Consonii autorstwa Sabiny Waszut. Przedwczoraj do księgarń trafiła już trzecia część, o której wspominałam w grupie, ale ja dopiero zaczynam przygodę z tym cyklem i na razie podzielę się wrażeniami po lekturze początkowego tomu.

Akcja zaczyna się pod koniec XIX wieku na lombardzkiej prowincji.

Francesco Consonni jest młodszym synem bogatego handlarza jedwabiem. Niestety, w odróżnieniu od swojego brata, nie spełnia pokładanych w nim przez ojca nadziei – od interesów bardziej interesuje go sztuka i literatura, a larwy jedwabników od dzieciństwa wzbudzają w nim fizyczny wstręt.

Młody mężczyzna ma wiele kompleksów i najlepiej czuje się wśród książek albo w kuchni rodzinnej posiadłości – jego relacje z ciepłą, wyrozumiałą kucharką Teresą są bliższe niż z matką.

Życie Francesca zmienia się, gdy podczas strajku w fabryce ojca poznaje przypadkowo piękną Ernestę. Dziewczyna jest jednak córką robotnika i nic nie wskazuje na to, by uczucie łączące młodych mogło mieć świetlaną przyszłość.

Wbrew wszystkim zakochani biorą jednak ślub i otwierają własną piekarnię. Ich życie nie jest usłane różami, bo nie jest to banalna historyjka o tym, jak żyli długo i szczęśliwie.

Sabina Waszut stworzyła klimatyczną, ale i realistyczną opowieść o miłości, lojalności, rodzinnych tajemnicach i problemach społecznych. Śledzimy nie tylko codzienność bohaterek i bohaterów z różnych środowisk, ale i burzliwe wydarzenia polityczne – krwawo tłumione strajki robotnicze oraz walkę socjalistów o uznanie ich praw.

Jak na autorkę przystało, tło historyczne ukazane jest ciekawie, wiarygodnie i z dbałością o szczegóły.

Interesujący i intrygujący jest tu kontrast między życiem bogatych i biednych mieszkańców prowincji.

Na uwagę na pewno zasługują także kreacje postaci – od głównych po epizodyczne. Każdy ma tu własną historię, a niejedna z osób skrywa głębokie tajemnice. Na odkrycie tego największego sekretu musimy poczekać, ale akcja tak wciąga, że książkę pochłania się jednym tchem, więc nie trzeba uzbrajać się w cierpliwość.

Wielość nieprzewidywalnych zdarzeń nie przesłania refleksyjnego, klimatycznego charakteru powieści, w której czeka na czytelnika mnóstwo plastycznych opisów malowniczych miejsc oraz potraw. Często to proste jedzenie, ale nawet najzwyklejsze pieczywo po prostu pachnie w prozie Sabiny Waszut tak, że zaostrza apetyt, a aromaty wyczuwa się niemal fizycznie. Ta synestezja to jedna z największych zalet powieści (a przepisy kulinarne znajdują się na końcu książki, więc można je wypróbować).

Całość napisana jest literackim stylem, z dbałością o polszczyznę, co nie należy wcale do oczywistości w naszej rodzimej współczesnej powieści obyczajowej.

POLECAM SZCZERZE i już spoglądam łakomie na drugi i trzeci tom cyklu.

(Serdecznie dziękuję Wydawnictwo Książnica za sprezentowanie sagi)

BEATA IGIELSKA