40 lat temu zmarł WIESŁAW WERNIC, polski prozaik i dziennikarz, autor ponad dwudziestu powieści, których akcja rozgrywa się na Dzikim Zachodzie i w Kanadzie. Dziś to już popadający w zapomnienie pisarz, ale wciąż ma fanów.
W mojej pamięci najbardziej utkwił jego cykl o doktorze Janie i Karolu Gordonie – westernowe powieści, których bohaterami są też Indianie i kowboje.
Twórczość Wernica często bywa porównywana do prozy Karola Maya, jednak autor nigdy tych porównań nie lubił. W przeciwieństwie do twórcy „Winnetou” zwiedził Stany Zjednoczone i Kanadę, a do pisania książek dobrze się przygotowywał, szukając materiałów źródłowych.
Kiedyś rozczytywałam się w powieściach Wernica. Uwielbiałam przygody głównych bohaterów i wartką akcję.
Najbardziej w pamięci utkwiła mi książka „Tropy wiodą przez prerię”, pierwszy tom westernowego cyklu.
Poznajemy w nim początki znajomości głównych bohaterów – doktora Jana i trapera Karola Gordona, który przyjaźni się z Indianami, szanuje ich kulturę i zapoznaje z nią lekarza będącego narratorem.
Jan i Karol przeżywają razem mnóstwo przygód. Doktor uczy się pod okiem przyjaciela traperskich umiejętności, co nie przychodzi mu łatwo. Lekcje te obfitują w zabawne epizody. Poczucie humoru to jedna z cech całego cyklu, w którym aż roi się od niebezpieczeństw, ale i pięknych opisów przyrody, gdyż autor posługuje się piękną, już zapominaną polszczyzną.
W powieści już na początku odnajdujemy ponadczasowe przesłanie – Karol Gordon odnosi się z wielikim szacunkiem do innej kultury i do świata zwierząt; jest człowiekiem mądrym, doświadczonym, ale nie idealnym i świadomym własnych niedoskonałości.
Polecam ten cykl z czystym sumieniem, gdyż w ogóle się nie zestarzał. To wielka gratka dla miłośników prozy przygodowej z wyższej półki.
Polecam z czystym sumieniem !!!
BEATA IGIELSKA
źródło zdj. – wikipedia

