NOWA, WSPANIAŁA POWIEŚĆ Nikki Erlick !!!

•

Nikki Erlick podbiła moje serce bestsellerową debiutancką powieścią „Miara życia”, dlatego z wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po jej kolejną książkę – „Pola makowe”. I również pochłonęłam jednym tchem, nie mogąc oderwać się od lektury, chcąc jak najszybciej poznać finał i jednocześnie móc czytać jak najdłużej. Po odłożeniu powieści na półkę, długo o niej myślałam i właściwie wciąż ją w sobie noszę, bo trudno zapomnieć o postaciach, ich perypetiach i przesłaniu całości.

Akcja rozgrywa się współcześnie w Stanach Zjednoczonych. W lotnisko w Kansas City uderza tornado, co sprawia, że większość lotów zostaje odwołana albo mocno opóźniona. A akurat tu właśnie znajduje się czwórka bohaterów, którzy jeszcze się nie poznali. Stanie się to dopiero, gdy postanowią wspólnie wynająć samochód i udać się do Kalifornii. Tak zaczyna się długa, niesamowita podróż, podczas której okaże się, że wszyscy zmierzają do jednego miejsca, chociaż każdy z innych powodów.

Tym miejscem są Pola Makowe. To wyjątkowy ośrodek, w którym w eksperymentalny sposób ludzie są leczeni z …żałoby. Dzieje się to podczas snu, a efekty bywają zaskakująco skuteczne. Niestety, nie zawsze…

Nie wszyscy też mogą dostać się do ośrodka, mimo iż jest on refundowany. Co decyduje o przyjęciu? O tym musicie sami się przekonać.

Przekonają się także nasi bohaterowie, a przy okazji i podczas podróży, i po przybyciu na miejsce każde z nich doświadczy innych przeżyć.

Ilustratorka Ava pragnie spotkać się ze starszą siostrą, której nie widziała od dawna. Strażak Ray chce znaleźć wewnętrzny spokój po śmierci brata. Sasha nie zamierza ustąpić, dopóki nie dowie się, dlaczego odrzucono jej wniosek o leczenie w ośrodku. A Sky trafia do Makowych Pól przypadkowo…

Jest jednak coś, co łączy te cztery postacie. Czym jest ten motyw, nie zdradzę, by nie spojlerować. I nie myślcie, że szybko odkryjecie tę tajemnicę i wszystkie sekrety bohaterek i bohaterów, bo w tej powieści nic nie jest oczywiste, a autorka uraczy Was niejedną fabularną petardą.

Czyta się „Makowe Pola” z zapartym tchem, i z dużymi emocjami, bo bardzo wciągają perypetie bohaterów. Nie jest to jednak tylko powieść drogi, ale i głęboka i niepokojąca proza psychologiczna, w której autorka stawia pytania o ważne kwestie moralne i społeczne.

Dużo miejsca poświęcone jest zagadnieniu śmierci bliskich osób, żałobie, stracie, nieuchronności przemijania i żalowi. Jest tu też miejsce na wzajemne pretensje, obwinianie innych i siebie, a także szukanie rozgrzeszenia – u kogoś i we własnym sercu oraz umyśle.

Te zagadnienia towarzyszą teraźniejszości, ale – dzięki licznym retrospekcjom – dotyczą również wydarzeń nawet sprzed wielu lat. Wędrówka w mityczne „wczoraj” pozwala lepiej zrozumieć zachowania i decyzje bohaterów, ale też powoli odsłania ich sekrety. A do ukrycia coś ma tu każdy…

Tajemniczość „Pól Makowych” to jedna z największych zalet powieści, podobnie jak jej refleksyjny charakter i nastrojowość. Mimo iż często pojawia się tu temat śmierci, a więc i smutek, gorycz, bezradność, jest też miejsce na ciepło, zrozumienie i odrobinę optymizmu (a nawet na subtelne, inteligentne poczucie humoru).

Całość napisana jest barwnie, błyskotliwie i erudycyjnie, ale jednocześnie lekko, dzięki czemu czyta się szybko i z ogromną przyjemnością.

POLECAM SZCZERZE wszystkim, którzy lubią i cenią niebanalne opowieści.

BEATA IGIELSKA