„Wszystko, czego nie wyznaliśmy” to powieść, którą przeczytałam jednym tchem. Szybkiej i pełnej emocji lekturze sprzyja przede wszystkim pełna zwrotów akcja, zwłaszcza w drugiej połowie, a niepokój towarzyszący głównej bohaterce szybko udziela się czytelnikowi.
Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, iż Emma Robinson zafunduje mi aż tak obfitującą w fabularne niespodzianki czytelniczą przygodę.
Ellen jest matką dorosłych córek i szczęśliwą mężatką. Po tym jak młodsza latorośl wyfrunęła z rodzinnego gniazdka na studia, małżonkowie postanawiają zafundować sobie zagraniczną wycieczkę.
Okazuje się, że zaprosiła ich do siebie dawna przyjaciółka Ellen, która zadomowiła się w Hiszpanii. Pobyt w słonecznej Maladze i okolicach wydaje się wspaniałym pomysłem, zwłaszcza jeśli mieszka się w znanej z kapryśnej pogody Anglii.
Po przylocie Ellen szybko odkrywa, że dawno niewidziana Lucy niewiele się zmieniła przez dwie dekady – nadal jest zgrabna, atrakcyjna, a w dodatku bezwstydnie bogata. Mimo iż wydaje się gościnna i miła, od początku w jej zachowaniu wyczuwa się dziwne napięcie.
Ellen zauważa też z niepokojem, że jej mąż zaczyna w towarzystwie Lucy zachowywać się inaczej niż zwykle. W kobiecie rodzi się zazdrość, a gdy znajduje w rzeczach małżonka niedokończony list, puszczają jej nerwy…
Przyznam, iż początkowo sądziłam, że będzie to powieść o małżeńskim konflikcie i zdradzie. Czyżby miało być aż tak banalnie? – pomyślałam w pewnym momencie… Ale okazało się, że byłam w błędzie. Autorka zarzuciła na mnie sieć pełną intryg, jakich się nie spodziewałam. I to okazało się wielkim plusem, bo nie znoszę przewidywalnych opowieści.
Nie napiszę nic więcej na temat treści, bo to już byłby spojler. Dodam tylko, że śledzenie relacji między bohaterkami i bohaterami okazało się bardzo wciągające.
Intrygujące są nie tylko bieżące wydarzenia, ale i sprawy sprzed lat, gdy Ellen była studentką. Dzięki różnym wspomnieniom, rozmowom i retrospekcjom poznajemy ukrywane latami sekrety. Na jaw wychodzą też nieporozumienia, które ukazują część postaci w innym świetle niż mogło się wydawać na początku.
Proza Emmy Robinson opowiada nie tylko o trudnej przeszłości, która potrafi położyć się cieniem na całym życiu człowieka. To również historia niełatwej przyjaźni, bezwarunkowej miłości i życia z poczuciem winy. A także opowieść o trudnej sztuce wybaczania.
Całość napisana jest barwnie, dynamicznie, a im dalej, tym bardziej akcja przyspiesza. Ostatnie wydarzenia wydały mi się nieco hollywoodzkie, ale dzięki temu rozładowały pełną napięcia atmosferę. Kibicowałam dwóm bohaterkom tak, jak gdybym była na jakimś meczu ![]()
POLECAM SZCZERZE ![]()
BEATA IGIELSKA

