Powojenne dzienniki Marii Dąbrowskiej to nie tylko zapis jej osobistych przeżyć. To również wnikliwe spojrzenie na rzeczywistość lat 1945-1965, z perspektywy pisarki, kobiety, Polki.
Autorka dużo miejsca poświęca swoim kontaktom z innymi twórcami, nieraz dzieli się wrażeniami z przeczytanych lektur, co i dla dzisiejszego odbiorcy może być ciekawe (właśnie dzięki tym refleksjom dowiedziałam się o zapomnianej powieści „Mieszkamy na Puławskiej” Marii Maliszewskiej).
Interesujące są przemyślenia Dąbrowskiej na temat powojennej prozy, zwłaszcza jej krytyczny stosunek do socrealizmu. Przy tej okazji pisarka nie zostawia suchej nitki na niektórych kolegach po piórze, m.in. na Tadeuszu Borowskim i Wiktorze Woroszylskim.
Nie mniej ciekawe okazują się obserwacje dotyczące polityki i problemów społecznych – tu Dąbrowska daje się poznać jako mistrzyni riposty, inteligentnych docinków oraz sarkazmu.
Książka ta to nie tylko materiał dla fanów pisarki. Na pewno jest to jedyny w swoim rodzaju dokument na temat polskiej rzeczywistości powojennej, pełnej przerażających absurdów, budzących grozę i śmiech przez łzy.
Oczywiście, jest to spojrzenie subiektywne, wszak to osobiste, dziennikarskie zapiski, więc nawet nie mogą być w pełni obiektywne.
I na tym właśnie polega ich urok.
Polecam i wersję papierową książki, i audiobooka w rewelacyjnej interpretacji Blanki Kutyłowskiej.
BEATA IGIELSKA

