Mroczne tajemnice

•

Po powieści Sabiny Waszut sięgam bez wahania, licząc zawsze na pasjonującą lekturę. Tak też było w przypadku „Dobrodziejki”, która otwiera cykl Mroczne tajemnice dawnego Śląska.

Mimo iż jest to kryminał, tak naprawdę na plan pierwszy wysuwają się wątki społeczne, bo odgrywają ważką rolę.

Akcja rozgrywa się w latach 30. minionego wieku w Katowicach. Poznajemy kilka postaci, których losy szybko się krzyżują, zwłaszcza wówczas, gdy porwane zostaje malutkie dziecko.

Sprawa, która początkowo może wydawać się niebezpiecznym incydentem, okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, bo tak naprawdę to przysłowiowy wierzchołek góry lodowej.

Autorka w przekonujący i poruszający sposób ukazuje poszczególne etapy śledztwa, ale także (a może nawet przede wszystkim) szczegółowo i ze znajomością tematu opisuje warunki życia na Śląsku w dwudziestoleciu międzywojennym.

Poznajemy tu przedstawicieli wszystkich środowisk, od bogaczy po ludzi żyjących w skrajnej nędzy i bez widoków na lepszą przyszłość. To właśnie bieda popycha niektórych do przestępstw.

Dużą rolę w powieści odgrywa także opinia publiczna oraz znieczulica ludzka. Porusza to tym bardziej, że pisarka inspirowała się autentycznymi wydarzeniami, przestępstwami, do których często by nie doszło, gdyby żyjącym w upodleniu kobietom dano szansę i udzielono pomocy.

To właśnie kobiety wysuwają się w „Dobrodziejce” na plan pierwszy – ich skomplikowane losy, trudne wybory oraz pozbawienie możliwości decydowania bardzo oddziałują na emocje czytelnika.

To poruszający, ale realistyczny obraz, który wstrząsa, dając wiele do myślenia.

Jest też „Dobrodziejka” prozą demaskatorską, gdyż autorka bez znieczulenia obnaża zakłamanie instytucji tylko z nazwy charytatywnych i niosących realną pomoc.

Na tym tle właśnie poznajemy losy bohaterek i bohaterów, wśród których szczególną uwagę zwracają młoda ekspedientka oraz młody policjant.

Całość napisana jest barwnie, dynamicznie, rzetelnie, z dbałością o styl i polszczyznę.

POLECAM SZCZERZE, także audiobooka w rewelacyjnej interpretacji Krzysztofa Zatryba.

BEATA IGIELSKA