Odkąd lata temu przeczytałam bestseller „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”, systematycznie sięgałam po książki Olivera Sacksa.
Każdorazowo lektura okazywała się udana i dająca do myślenia.
Tak też było z „Wdzięcznością”, która bardzo mnie poruszyła i skłoniła do refleksji nad światem, przemijaniem i śmiercią.
A także życiem i jego wartością, gdyż cztery eseje składające się na tę książkę, tchną optymizmem – na przekór nieuleczalnej chorobie, na którą zapadł autor.
To na pewno najbardziej osobista z publikacji Sacksa. Pisze on w niej o swoim dzieciństwie, żydowskiej, ortodoksyjnej rodzinie, o swojej pierwszej miłości, która wzbudziła w matce odrazę, gdyż obiektem uczuć był chłopiec.
Poznajemy też lata nauki autora, który został uznanym neurologiem, a potem jego karierę naukową i pisarską, gdy w 1960 roku opuścił Anglię i osiadł w Stanach Zjednoczonych.
Najbardziej poruszające są fragmenty, w których autor pisze o swojej chorobie.
Mimo iż początkowo wydawało się, że ją pokonał, nowotwór odezwał się po dziewięciu latach i teraz nie było nadziei na jego zatrzymanie. Była jedynie pewność zbliżającej się nieuchronnie śmierci, która miała nastąpić w ciągu kilku miesięcy, najdalej roku.
Sacks z perspektywy człowieka, który przeżył ponad osiemdziesiąt lat, spogląda na swoją przeszłość. Cieszy się tym, czego doświadczył, co osiągnął. Jest wdzięczny ludziom, których poznał i spotkał.
Jako ateista nie wierzy w życie pozagrobowe, ale nie boi się śmierci. Cieszy się tą resztką życia, która mu pozostała. Wciąż tworzy, pisze, spotyka się z przyjaciółmi, chce być aktywny, by wykorzystać każdą chwilę…
Piękna, niezwykle humanitarna i budująca jest jego postawa wobec świata i ludzi.
Sacks nie jest niepoprawnym optymistą. Przeciwnie – to twardo stąpający po ziemi realista, naukowiec, ale i wrażliwy człowiek.
Jego przemyślenia trwale zapisują się w pamięci czytelnika i towarzyszą mu długo po odłożeniu książki na półkę.
Niewątpliwą zaletą esejów jest ich przystępny język, barwny, ale nie barokowy styl, który raz zaskakuje rozbudowanymi porównaniami i opisami, innym razem – ekonomia słów.
Polecam z czystym sumieniem – przede wszystkim tym, którzy nie szukają w literaturze jedynie rozrywki.
BEATA IGIELSKA

