16 lat temu zmarł MAREK EDELMAN, jeden z dowódców powstania w getcie warszawskim, wybitny kardiochirurg, społecznik, autor i współautor wielu książek.
Jest on też bohaterem jednego z najbardziej znanych reportaży literackich Hanny Krall – „Zdążyć przed Panem Bogiem„.
Mam nadzieję, że książka ta nadal jest lekturą w szkołach ponadpodstawowych i że omawia się ją w całości, a nie jedynie we fragmentach.
Poniżej co nieco ode mnie na jej temat…
W twórczości Hanny Krall bardzo cenię ekonomię słowa i mówienie prostym językiem o wielkich, ważnych, wstrząsających sprawach. Tak również pokazana jest w książce postać Marka Edelmana, jednego z przywódców powstania w getcie warszawskim, wybitnego kardiochirurga i po prostu uczciwego, dobrego człowieka.
W reportażu uderza nie tylko ogrom cierpień, o jakich opowiada Edelman, ale i jego dystans oraz opanowanie. Brak emocji w wielu wypowiedziach robi znacznie większe wrażenie niż tak efektowne w literaturze rozdzieranie szat.
Książka jest nie tylko opowieścią o walczącym i ginącym getcie. To także hołd złożony wszystkim bezimiennym ofiarom.
Edelman podkreśla, że przywykliśmy do liczb – miliony pomordowanych na wielu nie robią wrażenia, bo to tylko ciąg cyfr. Tymczasem statystyki kryją w sobie ludzi, którzy mieli imiona i nazwiska, żyli, kochali, cierpieli…
Według Edelmana śmierć pojedynczego człowieka bardziej przemawia do świadomości niż zagłada milionów.
Boleśnie pokazana jest także bezimienność tych, których Edelman uważa za bohaterów. Dziś pamiętamy tylko nazwiska największych przywódców powstania, pamiętamy o Korczaku, który poszedł ze swoimi podopiecznymi do komory gazowej, nie wiemy natomiast nic o tych, którzy poświęcili się dla swoich bliskich, nieraz wybierając świadomie śmierć.
Jako przykład Edelman podaje Polę Lifszyc, która dogoniła transport, by towarzyszyć matce w ostatniej drodze, chociaż miała szansę przeżyć wojnę ze swoim aryjskim wyglądem. To dzięki relacji Edelmana postać ta urosła do rangi symbolu i zapisała się w mojej pamięci…
Książka H. Krall stanowi ważny punkt zwrotny w moich czytelniczych zainteresowaniach. Nie tylko wstrząsnęła mną do głębi, ale i sprawiła, że bardziej zwróciłam uwagę na reportaż jako gatunek literatury faktu.
Przeczytałam „Zdążyć przed Panem Bogiem” lata temu, ale wciąż mam treść w pamięci…
BEATA IGIELSKA

