Zawsze, czytając kilkutomowe sagi, zastanawiam się, czy kolejna część będzie dorównywała poprzedniczce.
W przypadku cyklu autorstwa Magdaleny Niedźwiedzkiej na razie mogę stwierdzić, że „Przed burzą” trzyma poziom i niczym nie odstaje od „Jesieni na Wrześniowej”.
Akcja nadal skupia się na mężczyznach i kobietach z tytułowej rodziny, ale także na ich znajomych, bliskich, sąsiadach…
Szwagierki Agata i Marianna, które nadal różnią się jak ogień i woda, mają ze sobą bliski kontakt, ale w wielu życiowych sprawach nie jest im po drodze. Dają temu wyraz w rozmowach, a nawet sporach i kłótniach.
Ich dzieci są już dorosłe, założyły własne rodziny, ale nie dzieje się w nich dobrze. Najwięcej problemów, jak zawsze, sprawiają mężczyźni, którzy są przekonani, że wolno im więcej niż kobietom. Traktują je przedmiotowo, nieraz uciekają się do fizycznej i psychicznej przemocy.
Agata i Marianna mają już ponad czterdzieści lat. W oczach mieszkańców Sejn uchodzą za stare kobiety, ale w ich sercach nadal buzuje ogień, także namiętności i skrywanych żalów oraz obaw o przyszłość.
Można byłoby powiedzieć, że to wciąż rogate dusze, ale są zmęczone rodzinnymi problemami i nieraz po prostu odpuszczają. Innym razem odzywa się jednak w nich bunt i gniew.
Autorka bardzo dobrze odmalowała społeczne i historyczne realia lat dwudziestych dziewiętnastego wieku. W niektórych domach czyta się utwory Mickiewicza i czuć nadchodzącą nową epokę.
Czy okaże się ona lepsza, czy gorsza dla bohaterów? – na to pytanie na pewno odpowie, chociaż częściowo, trzeci tom, który dopiero przede mną.
Plusem tej prozy jest też barwny styl, dbałość o polszczyznę i nieprzewidywalność zdarzeń, co sprawia, że czyta się z przyjemnością i emocjami.
Tak jak pierwszą część, poznałam powieść w formie audiobooka (rewelacyjnie czyta go Waldemar Berwiński).
BEATA IGIELSKA

