„Zbłąkane dusze” to trzeci tom Sagi rodu Deynarowiczów – równie ciekawy jak poprzednie części.
Akcja nadal rozgrywa się w Sejnach.
Wybucha powstanie listopadowe, które dla wielu Polaków jest nadzieją na odzyskanie niepodległości. Wśród bohaterów powieści zdania na temat tego zrywu są podzielone – jedni chcą walczyć, inni boją się konsekwencji, a jeszcze innym jest obojętne, co się stanie
Także w rodzinie Deynarowiczów nastroje są różnorodne. Prowadzi to do sporów, a nawet ostrych kłótni.
Kolejne lata to czas wielkich strat, gdyż autorka nie oszczędza swoich postaci. Nie ma tu miejsca na tanie banały i cukierkowe perypetie.
Akcja jest nieprzewidywalna i to na pewno jedna z największych zalet fabuły.
Agata i Marianna Deynarowiczowe, kuzynki i szwagierki, znów raz oddalają się od siebie, raz zbliżają. I walczą z codziennością oraz namiętnościami, mimo iż w środowisku uchodzą już za stare kobiety. Mają ponad czterdzieści lat, więc uznawane są za matrony, co jednak nie idzie w parze z ich decyzjami i przeżyciami.
Duże dzieje się także w rodzinach ich dzieci, które już dorosły i starają się poukładać sobie życie, co wychodzi różnie, więc obie kobiety wciąż ingerują w codzienność pociech oraz wnucząt.
Nie mniej ciekawe są losy drugoplanowych postaci, znanych z poprzednich tomów, np. Jana, czyli obrońcy sądowego.
Tom ten jest ważny też z innego powodu – bardzo wyraźnie buntują się tu przeciw patriarchalnemu porządkowi niektóre kobiety. Kosztuje je to wiele wyrzeczeń i cierpień; jedne się poddają, inne nie.
Mimo iż wydarzenia rozgrywają się niemal 200 lat temu, pewne negatywne postawy mężczyzn wobec kobiet nadal trwają, co widać chociażby po wypowiedziach prawicowych polityków i różnych oszołomów.
Autorka bardzo dobrze pokazała tło historyczne, chociaż na plan pierwszy wysuwają się tu kwestie obyczajowe i społeczne oraz wątki miłosne.
Te ostatnie w niczym nie przypominają tanich romansideł; raczej kojarzą się z bardzo dobrymi powieściami z drugiej połowy XIX wieku i początku minionego stulecia.
Całość napisana jest barwnie, dynamicznie, z dbałością o piękną polszczyznę.
Poznałam powieść w formie audiobooka rewelacyjnie czytanego przez Waldemara Barwińskiego.
POLECAM SZCZERZE !!!
Beata Igielska

