Po powieści Katarzyny Zyskowskiej sięgam w ciemno. Nigdy się nie zawiodłam na jej prozie, więc również po „Historię złych uczynków” sięgnęłam z nadzieją na udaną lekturę. A ta okazała się niesamowicie wciągająca i pełna emocji.
Akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych.
Współcześnie poznajemy Ninę, która opuszcza rodzinny dom i wyjeżdża na studia do Warszawy. Szybko ulega urokowi młodego, przystojnego wykładowcy. Jednak życie z nim jest pełne niespodzianek, nie tylko przyjemnych. Z czasem zaczyna robić się coraz bardziej tajemniczo i groźnie. Aż pewnego dnia Miłosz znika…
Przed wybuchem drugiej wojny światowej do pensjonatu w podwarszawskim Aninie przyjeżdża z matką nastoletni Bronek. Jest zawiedziony, że w tym roku nie spędzi wakacji za granicą. Jednak poznana na miejscu śliczna dziewczyna, krewna właścicielki dużego domu, oczarowuje go od pierwszej chwili.
Chłopak zapomina o letnich marzeniach. Teraz na jawie i we śnie istnieje dla niego tylko piękna Fela. Oboje pragną zobaczyć się za rok…
Co łączy te dwa wątki?
To pytanie długo towarzyszy nam podczas lektury. I nawet, gdy wreszcie pewne wydarzenia zaczynają układać się w całość, autorka wciąż trzyma nas w niepewności, by dopiero na samym końcu odpalić fabularną petardę.
Całość czyta się jednym tchem (a jest co czytać, bo książka ma ponad 500 stron). Sprzyja temu nieprzewidywalna akcja, która obfituje w zaskakujące zwroty.
Napięcie na pewno budują też liczne tajemnice sprzed lat, skrzętnie skrywane przez dwie rodziny.
Może czasem lepiej nie wiedzieć? Nie grzebać w przeszłości? Nie dociekać?
Autorka rewelacyjnie odtworzyła wojenne i powojenne nastroje, a także rzeczywistość czasów PRL-u i współczesność.
Dużym plusem są niewątpliwie kreacje postaci, zarówno tych głównych, jak i drugoplanowych, a nawet epizodycznych. Ich psychologiczne portrety to literacki majstersztyk.
Nie ma w tej powieści niczego banalnego. Jest za to dużo tajemniczości, ale i chłodnego realizmu; są intrygujące zdarzenia i okoliczności, w których przeszłość wpływa na teraźniejszość.
Całość napisana jest barwnie, dynamicznie, ale odnajdujemy też sporo lirycznych fragmentów i poruszających opisów przeżyć wewnętrznych.
„Historia złych uczynków” to powieść, którą długo nosi się w sobie i obok której nie sposób przejść obojętnie.
BEATA IGIELSKA

