118 lat temu urodziła się ASTRID LINDGREN, autorka znanych na całym świecie książek dla dzieci i młodzieży. Pisała też dla dorosłych, o czym rzadziej się wspomina.
Któż nie czytał o zabawnych przygodach Pippi (znanej też jako Fizia Pończoszanka)?
Z dzieciństwa pamiętam również film o tej niezwykłej dziewczynce.
Dziś chcę jednak zachęcić do sięgnięcia po „Dzienniki z lat wojny 1939-1945”, które pokazują pisarkę jako osobę bardzo emocjonalnie reagującą na zło, przemoc i śmierć.
Mimo iż autorka przeżyła drugą wojnę światową w Szwecji, więc w kraju neutralnym, była doskonale zorientowana, co dzieje się w całej Europie i na świecie.
Bardzo przeżywała także negocjacje, jakie jej kraj prowadził z nazistami, liczne ustępstwa na rzecz hitlerowskich Niemiec oraz obojętność wobec napaści Związku Radzieckiego na Finlandię.
Dzienniki pisarki to nie tylko swego rodzaju wojenna kronika, w której autorka odnotowuje najważniejsze wydarzenia.
To również zapiski rodzinne, opisy własnych przeżyć i refleksji na temat zła opanowującego świat.
A. Lindgren bardzo przeżywała dramat europejskich Żydów; w jej notatkach odnajdujemy wiele fragmentów poświęconych Holokaustowi w Polsce, obozom koncentracyjnym, miejscom kaźni. Trudno było pisarce pojąć, jak kraj, który wydał na świat Goethego i innych wielkich artystów, mógł stworzyć przekraczający wszelkie wyobrażenia system oparty na nienawiści, przemocy i bezwzględnym posłuszeństwie.
W dziennikarskich zapiskach A. Lindgren wciąż wyczuwa się poczucie winy za to, że żyje się we względnie spokojnym miejscu, obchodzi się święta i rodzinne uroczystości przy suto zastawionym stole, nie trzeba bać się wychodzenia na ulicę, można zasypiać w ciszy i poczuciu bezpieczeństwa.
Wydane przez Naszą Księgarnię „Dzienniki z lat wojny…” stanowią tylko fragmenty obszernych kilkunastu notesów. Oddają one jednak całą gamę uczuć, jakie rodziły się w sercu i umyśle pisarki. Są też na pewno cennym dokumentem historycznym.
Polecam z czystym sumieniem.
BEATA IGIELSKA

