„Mroczne letnisko” to drugi tom nowej serii o Ninie Kiryłło i Eryku Morskim, parze dziennikarzy, którzy rozwiązują tajemnicze zagadki kryminalne na Pomorzu.
Tym Anna Klejzerowicz zabiera nas do Gajowa i okolic.
W pobliskim lesie znaleziono okaleczone zwłoki nastolatka. Wszystko wskazuje na rytualne morderstwo, dokonane z zimną krwią.
I nic dziwnego, gdyż wcześniej doszło do podobnej zbrodni, a mieszkańcy są przekonani, że w lesie straszy. Inni twierdzą, że to sprawka satanistów i zabraniają dzieciom oddalać się od domów.
Gdy Nina i Eryk przybywają na miejsce, by napisać reportaż śledczy, sprawa okazuje się znacznie bardziej skomplikowana niż wydawało im się na początku.
Wynajmują domek letniskowy i zaczynają badać teren, ale tylko nieliczni chcą z nimi rozmawiać. W małym, zamkniętym środowisku, w którym rządzą gminno-kościelne układy, nowi i obcy ludzie są traktowani jak intruzi. Nie ma tu miejsca dla tych, którzy się wyróżniają i odstają od reszty.
Kogoś takiego właśnie poznają dziennikarze. Mieszkający samotnie mężczyzna wprowadza ich w miejscowe zawiłości towarzyskie, układy i lokalną historię, która jest fascynująca, ale przez wielu uważana za zabobony.
W takiej atmosferze trudno prowadzić reporterskie śledztwo, tym bardziej, że robi się coraz bardziej niebezpiecznie. I to nie leśnych duchów należy się bać, lecz żywych ludzi…
„Mroczne letnisko” czyta się szybko i zapartym tchem, gdyż akcja jest nieprzewidywalna i wciąż pojawiają się w niej nowe tropy oraz wątki.
Bardzo ciekawe są odwołania do lokalnej historii, tradycji i obrzędowości. Przy okazji dowiadujemy się wiele na temat motywu kamiennych kręgów, które znajdują się nie tylko w Polsce. Te archeologiczne i kulturowe ciekawostki są zgrabnie wplecione w akcję, pojawiają się w dialogach i opowieściach, naturalnie wpisując się w treść powieści.
Za to należy się duży plus, bo wielu współczesnych prozaików sięga po bliską oraz odległą historię, ale – niestety – przekazuje ją w sposób encyklopedyczny, co niezmiennie mnie razi i zniechęca do lektury.
W przypadku „Mrocznego letniska” od razu widać doskonały warsztat autorki oraz jej rozległą wiedzę. I nic dziwnego, bo historia jest jej pasją, a do napisania każdej książki Anna Klejzerowicz przygotowuje się bardzo starannie.
Niewątpliwą zaletą są też kreacje bohaterek i bohaterów, nie tylko głównych, ale i drugoplanowych, a nawet epizodycznych. Każdy ma tu swoją mniejszą lub większą historię, każdorazowo ciekawą i frapującą.
Są postacie, które od razu darzymy sympatią, są takie, których nie lubimy, ale pojawiają się też niejednoznaczne, dynamiczne portrety, które mają dwie twarze i na poznanie ich prawdziwego oblicza musimy poczekać.
Wiele razy już wspominałam w swoich recenzjach, że lubię i cenię kryminały, które opierają się nie tylko na intrydze, ale i przedstawiają codzienność bohaterów prowadzących śledztwo oraz poruszają ważne tematy.
Tak właśnie jest w przypadku powieści Anny Klejzerowicz, a „Mroczne letnisko” to kolejny dowód na to, że autorka skupia się także na ponadczasowych, trudnych problemach.
Tym razem dotyczą one politycznych, kumoterskich układów, w których nie liczy się człowiek, tylko władza. Ukazany w książce długoletni „flirt” władzy z Kościołem przeraża, ale i pokazuje, że takie powiązania wciąż mają się świetnie.
Realistyczny jest też obraz ciemnoty i głupoty, braku tolerancji w społeczeństwie i strach przed wszystkim, co obce – brzmi znajomo, prawda?
Mimo iż autorka nie bawi się w swojej powieści w politykę, trudno nie doszukać się tu odniesień do współczesnej sytuacji Polski i Europy.
Całość napisana jest barwnie, dynamicznie, ale z dbałością o poprawną i literacką polszczyznę, w której obok potocznego języka, jakim posługują się bohaterowie, odnajdziemy też nuty ironiczne, a nawet liryczne (te drugie zwłaszcza w krótkich, ale klimatycznych opisach przyrody).
Dodatkowym smaczkiem są elementy gwary kaszubskiej.
POLECAM SZCZERZE, nie tylko miłośnikom powieści kryminalnych i twórczości Anny Klejzerowicz (na tych drugich czeka w książce niespodzianka w postaci bohatera, który jest znany z innego cyklu).
Beata IGIELSKA

