„Korytarz” Marka Ławrynowicza naczekał się na mnie, oj, naczekał… Byłam jednak pewna, że pewnego dnia sięgnę po ten zbiór opowiadań, bo autor podbił kiedyś moje serce dwiema powieściami: „Diabeł na dzwonnicy” i „Patriotów 41”.
Byłam ciekawa, jak pisarz sprawdza się w krótkich formach. Miałam czytać po jednym utworze dziennie, ale pochłonęłam całość jednym tchem.
W siedmiu opowiadaniach motywem dominującym jest śmierć, która ukazana jest bardzo różnie – wzruszająco, groteskowo, prześmiewczo, sentymentalnie, filozoficznie…
Mimo takiej tematyki nie jest to proza przygnębiająca. Przeciwnie – raz bawi, raz smuci, niezmiennie skłania do refleksji i zaskakuje.
Autor opisuje różnych bohaterów, w różnych miejscach i sytuacjach. Mamy tu staruszkę, która chce być pochowana z mężem w szczególnej mogile; jest pan Stanisław, który wspomina wojnę i żydowskich sąsiadów; są skłóceni artyści, żałobnicy szukający zaginionych, „wędrujących” zwłok, są i pracownicy cmentarza, wśród których nie brak dziwaków (jeden przechowuje w biurze nagrobną rzeźbę, inny działa obsesyjnie w związkach zawodowych, dzieląc ludzi na związkowców i …świnie).
Jak widać, nie zawsze jest poważnie. Autor serwuje czytelnikom potężną dawkę absurdu, groteski, satyry i czarnego poczucia humoru. Przy niektórych opowiadaniach nie sposób nie śmiać się, mimo iż mowa o śmierci.
Kojarzy mi się ta proza Ławrynowicza z najlepszymi utworami Antoniego Czechowa, Bohumila Hrabala i Jaroslava Haška – dla miłośników ich twórczości to wielka gratka. I nie tylko dla nich, gdyż problemy podejmowane przez autora są ponadczasowe.
Okazuje się, że w obliczu śmierci wcale nie bledną polityczne i karierowiczowskie zapędy, chciwość i żądza władzy.
Ławrynowicz nie zostawił suchej nitki na swoich bohaterach, najczęściej pokazywanych w krzywym zwierciadle, ale stworzył i takie postacie, które budzą sympatię, wzruszają, dają do myślenia.
Czyta się „Korytarz” szybko i z różnymi emocjami. Zaletą jest lekki, ale niepozbawiony literackiego piękna, styl. W pamięci zapisują się też dialogi.
Polecam szczerze!
BEATA IGIELSKA

