Lubię i cenię powieści kryminalne MARKA STELARA, zarówno te poważne, mroczne, jak i zabawne w stylu „Kameleona” czy serii o Miśku i Szwagrze.
„Niepamięć” to pierwszy tom cyklu o podinspektorze Dariuszu Suderze. Jak zwykle, całość pochłonęłam jednym tchem i nabrałam apetytu na kolejną część.
Główny bohater nie jest krystalicznie czystą postacią, ma sporo za uszami, zdradza żonę i nie odczuwa z tego powodu wyrzutów sumienia, nie dogaduje się z córką, lubi sobie popić… A jednak od początku wzbudził we mnie sympatię. Może ze względu na tragedię, jaka go spotkała – podczas podróży służbowej do Berlina ktoś strzela na parkingu do Sudera i jego bliskich.
Gdy bohater wybudza się ze śpiączki w berlińskim szpitalu, nie pamięta wypadku. Od lekarza dowiaduje się, że cudem przeżył postrzał w głowę, a jego żona i córka zginęły.
Trudno mu wydobyć z pamięci wiele wydarzeń, gdyż cierpi na amnezję. Wciąż jednak coś mu się przypomina jak przez mgłę.
Załamany Suder trudno radzi sobie po powrocie do domu. Postanawia jednak odnaleźć i ukarać sprawców zamachu.
Wraca także do sprawy, którą zajmował się przed wyjazdem do Berlina. I coś podpowiada mu, że łączy się ona jakoś ze śmiercią jego żony i córki…
Całość czyta się jednym tchem, gdyż akcja jest wartka i nieprzewidywalna, a w dodatku obfituje w nagłe zwroty. Wciąż pojawiają się nowe tropy, a autor kolejny raz okazuje się mistrzem suspensu.
Zakończenie zaskakuje i to kolejny atut fabuły. Nie ma bowiem gorszej zbrodni na kryminale, niż jego oczywistość i przewidywalność.
Zaletą na pewno są też kreacje postaci – dynamiczne, niejednoznaczne, dające do myślenia.
I znów Marek Stelar zrobił to, co bardzo lubię w powieściach kryminalnych – połączył spiętrzoną intrygę z wątkami obyczajowymi i problematyką społeczną.
Polecam szczerze, nie tylko miłośniczkom i miłośnikom prozy pisarza. I już rozglądam się za kolejnym tomem.
BEATA IGIELSKA

