58 lat kończy dziś KRZYSZTOF SPADŁO, polski prozaik, autor słynnego cyklu „Skazaniec”.
Pamiętam, że pierwszy tom pochłonęłam jednym tchem i potem czekałam niecierpliwie na następne części. I ani razu się nie rozczarowałam, a tytułowy bohater dołączył do grona moich ulubionych postaci literackich.
Jeśli nie znacie, to poniżej co nieco ode mnie o pierwszym tomie „Na pohybel całemu światu” – na zachętę…
Sięgnęłam po tę książkę zachęcona opinią znajomej.
Jednocześnie zastanawiałam się, czy uda się autorowi zaciekawić mnie opowieścią o więziennym życiu – wszak pisanie na ponad czterystu stronach o jednym miejscu jest dość ryzykowne.
Okazało się jednak, że Krzysztof Spadło świetnie poradził sobie z tematem i sprawił, że słuchałam audiobooka z ogromnym zainteresowaniem i z emocjami.
Przede wszystkim ciekawa i intrygująca jest postać głównego bohatera-narratora, który trafia do ostrego i okrytego złą sławą więzienia we Wronkach. Wraz z nim poznajemy stopniowo niepisane reguły rządzące światem za kratami.
Śledzimy, w jaki sposób zdobywa doświadczenie, jak sobie radzi (albo nie radzi) z różnymi przeciwnościami losu. Jednocześnie wciąż czekamy na wyjaśnienie, dlaczego Ropuch trafił do więzienia o zaostrzonym rygorze, co takiego zrobił, że dostał aż dożywocie?
Nasz bohater budzi sympatię i z napięciem mu kibicujemy, poznając jednocześnie innych więźniów, wśród których są i ludzie wzbudzający współczucie (np. Ojczulek), i prawdziwe bestie.
Także świat penitencjarnych służb dzieli się wewnętrznie nie tylko w narzucony służbową hierarchią sposób. Jedni strażnicy są ludzcy, inni robią pokątne interesy z osadzonymi, jeszcze inni wyżywają się na nich, odsłaniając sadystyczne skłonności. Nie brak wśród nich ludzi okrutnych, charakterem i czynami niewiele różniących się od skazanych zbrodniarzy.
Autor zręcznie łączy wątki więzienne z obyczajowością i zmianami politycznymi, jakie zachodzą za wronieckimi murami. To na pewno jeden z największych atutów fabuły.
Czyta się tę powieść jednym tchem. Na uwagę na pewno zasługuje też język – barwny, plastyczny, zaskakująco łączący elementy liryzmu z wulgaryzmami.
Obok „Murów Hebronu” Stasiuka i „Skazanych na Shawshank” oraz „Zielonej mili” Kinga to na pewno jedna z najlepszych książek o więziennej rzeczywistości.
BEATA IGIELSKA

