100 lat temu zmarł WŁADYSŁAW STANISŁAW REYMONT, autor wielu powieści i opowiadań, felietonista, publicysta, laureat literackiej Nagrody Nobla.
Z tej okazji chcę zachęcić Was do przeczytania mało znanej książki noblisty…
„Bunt” Reymonta często bywa zestawiany z „Folwarkiem zwierzęcym” Orwella. I słusznie, gdyż tematyka jest podobna – w obu utworach zwierzęta buntują się przeciw ludziom, ale z czasem zaczynają też walczyć między sobą (u Reymonta znacznie wcześniej).
Wśród badaczy literatury i całkiem zwyczajnych czytelników nie brakuje głosów przyznających palmę pierwszeństwa „Buntowi” i to wcale nie ze względu na to, iż Reymont napisał swój utwór ćwierć wieku przed Orwellem.
Ja zdecydowanie wyżej oceniam „Folwark…”. Bardziej przemawia do współczesnego odbiorcy, postacie są wyrazistsze i łatwo znaleźć ich odpowiedniki w historii. Także akcja jest bardziej finezyjna i dynamiczna, język bardziej barwny i pełen politycznych aluzji, których u Reymonta nie znajdziemy.
Nie ulega jednak wątpliwości, że „Bunt” to ważny w naszej literaturze utwór.
Na pewno pierwszy utrzymany w takiej konwencji, pokazujący przewrót i jego skutki w paraboliczny sposób.
Obraz rewolucji jest wyjątkowo krwawy i pochłania wiele ofiar. Z czasem rewolucja zaczyna pożerać własne dzieci – w tym przypadku również w sensie dosłownym.
To schemat dobrze znany i z historii, i z literackich wizerunków różnych rebelii.
Co jeszcze ciekawego można znaleźć w „Buncie”? Na pewno nawiązania do Biblii, zarówno w treści, jak i w stylu (przykładem może być kilka razy powtarzające się wyprowadzenie z domu niewoli).
Czy polecam? Owszem, ale jako literacką ciekawostkę i raczej tym czytelnikom, którzy znają „Folwark zwierzęcy”, bo interesujące może okazać się porównywanie utworów podczas czytania.
BEATA IGIELSKA

