BOGATA HISTORIA MIASTA

„Twierdza zroszona krwią” to ciekawa monografia Głogowa, którą czyta się niczym najlepszą powieść. Marek A. Koprowski kolejny raz udowodnił, że potrafi pisać z dbałością o szczegóły historyczne, a jednocześnie interesująco i w sposób przystępny.

Na ponad trzystu stronach przedstawiona została przeszłość miasta – od jego powstania po koniec lat 40. minionego wieku.

Koprowski najwięcej miejsca poświęca dwudziestemu stuleciu, i te rozdziały okazały się dla mnie najbardziej frapujące. Jednak i wcześniejsze losy Głogowa są bardzo ciekawe. Mamy okazję przyjrzeć się rozwojowi prastarego grodu, w którym – oprócz Polaków i Niemców – mieszkali także Żydzi. Początkowo, w średniowieczu, przyjmowani byli bardzo chętnie i gościnnie, gdyż mieli duży wpływ na gospodarkę. Późniejsze stulecia przyniosły jednak antysemickie obostrzenia i niechęć wielu mieszkańców, by ostatecznie przeobrazić się w Holokaust podczas drugiej wojny światowej. Już jednak w latach trzydziestych rozpanoszyła się w mieście polityka nazistowska, która trafiła tu na bardzo podatny grunt.

Koprowski przedstawia Głogów także jako miasto garnizonowe, które odegrało ważną rolę podczas obu wojen światowych. W tym kontekście nieraz autor odwołuje się do różnych źródeł, a szczególnie poruszające okazują się cytowane listy żołnierzy do bliskich.

Na początku II wojny światowej miasto nie odczuło kryzysu. Wielu mieszkańców żyło marzeniami o zwycięstwie Hitlera nad światem. Dopiero po tym, jak Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji, w Głogowie – jak i w wielu innych miejscach III Rzeszy – trzeba było zacisnąć pasa.

Najbardziej dramatyczny dla miasta okazał się rok 1945, a konkretnie straceńcze walki z Armią Czerwoną i jej późniejsze „rządy”. Twierdza upadła, a miasto niemal doszczętnie zostało zrujnowane. Jak podaje autor, szacuje się, że około 95-98 procent budynków zniszczono.

Niezwykle poruszające są wspomnienia mieszkańców z tego okresu; ich spisane relacje najlepiej i najbardziej realistycznie oddają grozę końca wojny i pierwszych powojennych miesięcy.

Podobnie rzecz ma się z opisami życia nowych mieszkańców, którzy trafili przymusowo do zburzonego miasta i jego okolic w ramach Akcji Wisła. Głogowskiemu „dzikiemu zachodowi” poświęcony jest oddzielny rozdział.

Książkę Koprowskiego czyta się z zaciekawieniem i emocjami, nawet jeżeli – tak jak ja – nie zna się miasta. To właśnie dzięki tej monografii mamy niecodzienną okazje odbyć podróż w czasie i przestrzeni, a jest ona tak plastycznie, wyraziście opisana, że mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali dokumentalny film, a nawet momentami, byli naocznymi świadkami wydarzeń.

Sprzyja temu na pewno lekki, błyskotliwy styl, który nie oznacza jednak lekkiego potraktowania tematu. Autor powołuje się na różne źródła, cytuje także współczesnych regionalistów pasjonujących się przeszłością i kulturą Dolnego Śląska. Wystarczy spojrzeć na bibliografię, by uświadomić sobie, jaką pracę badawczą wykonał pisarz.

Zaletą na pewno są i przywoływane anegdoty, i interesujące źródła. Koprowski pisze bowiem o ludziach i dla ludzi. To właśnie przez pryzmat życia mieszkańców Głogowa ukazuje historię miasta (a przy okazji także regionu). Na kartach książki spotykamy i znane powszechnie postacie historyczne, i takie, o których słyszymy pierwszy raz. Cenię taki sposób ocalania pamięci, bo on najbardziej przemawia do wyobraźni i skłania do refleksji.

Warto dodać, że tekst ubarwiają archiwalne zdjęcia, widokówki, grafiki, mapy… Największe wrażenie na pewno robią wojenne i powojenne fotografie, ale cała szata graficzne zasługuje na uwagę.

POLECAM SZCZERZE – nie tylko tym, którzy interesują się przeszłością Głogowa. To książka dla każdego, komu bliska jest historia, jej mechanizmy i ponadczasowość.

BEATA IGIELSKA