„Bar na starym osiedlu” to moja pierwsza tegoroczna lektura. Zaczęłam czytać w nocy (gdy za oknem idioci szaleli z petardami) i skończyłam przed chwilą.
Lubię i cenię prozę Sabiny Waszut, więc sięgnęłam po tę powieść z nadzieją na satysfakcjonującą lekturę. I nie pomyliłam się.
Ola Kieś to młoda kobieta, która ponad dwadzieścia lat temu wyjechała z matką z Chorzowa do Warszawy. Teraz, gdy mama już nie żyje, bohaterka sama mieszka w stolicy i z różnymi efektami układa sobie życie.
Pewnego dnia jednak wszystko wali się jej na głowę – traci pracę, rozstaje się z partnerem i zaczyna wątpić w swoje możliwości. Mimo iż wcześniej o tym nie myślała, teraz postanawia przyjąć spadek po babci. Dlatego wyjeżdża do Chorzowa, by sprawdzić, co staruszka jej zapisała i czy scheda nie jest obarczona długami.
Na miejscu okazuje się, że starsza pani od dawna z powodzeniem prowadziła tytułowy bar. Ola nie kryje zaskoczenia, jednak od lat w ogóle nie utrzymywała kontaktu z matką ojca, więc tak naprawdę musi na nowo poznać losy babci. Przy okazji odzywają się bolesne wspomnienia, a bohaterka zaczyna składać w całość obrazy z przeszłości, których – będąc dzieckiem – nie rozumiała.
Rodzinne tajemnice, a raczej przemilczenia i niedopowiedzenia, przeplatają się tu z bieżącymi perypetiami Oli, która zmuszona jest stawiać im czoła i podejmować odważne decyzje.
Przy okazji sentymentalnych spacerów bohaterki poznajemy chorzowskie klimaty. Autorka wprowadza nas w śląskie zwyczaje, mentalność mieszkańców, wspominając o różnych stereotypach i zmianach, jakie zaszyły w rodzinnym regionie Olgi na przestrzeni ostatnich dekad.
Sabina Waszut snuje swoją opowieść niespiesznie, z wyczuciem, ale sprawia też, że trudno oderwać się od lektury. Na pewno dzieje się tak za sprawą nieprzewidywalnej akcji, gdyż nie jest to pospolita historyjka o młodej kobiecie, która rzuciła wszystko, by nagle zacząć życie w nowym miejscu, zakochać się ze wzajemnością, a potem żyć długo i szczęśliwie.
Mimo iż całość napisana jest lekko, autorka nie stroni od trudnych tematów. Jej książka nie jest banalna i przesłodzona. To życiowa proza, w której obok poważnych, a nawet dramatycznych sytuacji pojawiają się też sceny nacechowane optymizmem.
Jak na autorkę przyszło, styl jest dopracowany, barwny, zachęcający do czytania.
BEATA IGIELSKA

