Z Kresów na „dziki zachód”

„Wrocławskie tęsknoty” to drugi tom cyklu Dwa miasta Moniki Kowalskiej. Przeczytałam z zainteresowaniem, bo ta część jest równie ciekawa jak pierwsza („Lwowska kołysanka”).

Akcja zaczyna się w 1945 roku. To właśnie do Wrocławia trafia z Kresów rodzina Szubów. Droga do tego miejsca jest pełna cierpień, a i pierwsze powojenne lata są trudne.

W mieście pełnym ruin i szabrowników jest niebezpiecznie, ale Adela i jej bliscy próbują zacząć żyć na nowo. Niestety, wciąż doświadczają bolesnych ciosów od losu. Zarówno rodzice jak i siostry Ady mają za sobą traumatyczne przeżycia, a codzienne problemy nie ułatwiają walki z koszmarami i powracającymi demonami przeszłości.

Adela poznaje młodego mężczyznę, który wydaje się idealnym kandydatem na męża. Czy jednak faktycznie tak jest?

Codzienność Szubów i innych bohaterów, których dopiero poznajemy, trzyma w napięciu, gdyż wciąż wydarza się coś zaskakującego. Bardzo zaciekawiła i poruszyła mnie w tym tomie postać młodej Niemki, która pozostała po wojnie we Wrocławiu. Jej losy splatają się z życiem jednej z sióstr Adeli i tworzą wzruszającą historię.

Autorka wiarygodnie, realistycznie ukazała życie w powojennym Breslau, zwłaszcza przeżycia i doświadczenia Polaków, którzy trafili tu w ramach Akcji Wisła.

Także późniejsze realia, w latach pięćdziesiątych, oddają klimat epoki, w której jedni robili partyjne kariery, inni żyli z kombinowania, z jeszcze inni trafiali do ubeckich kazamatów za wojenną przeszłość.

Całość czyta się z zaciekawieniem i emocjami, tym bardziej, że powieść jest napisana lekko, ale z dbałością o poprawną polszczyznę, w gawędziarski sposób.

Jestem ciekawa, czy kolejny tom okaże się równie dobry…

BEATA IGIELSKA