Szare lata sześćdziesiąte

„Pozdrowienia z Wrocławia” to trzeci tom cyklu Dwa miasta Moniki Kowalskiej. Przeczytałam tę powieść z zainteresowaniem, ale nie ukrywam, że okazała się ona słabsza niż dwa poprzednie tomy.

Tym razem akcja rozgrywa się przede wszystkim w latach 60. minionego wieku. Ada nadal przeżywa ciężkie chwile z mężem, który notorycznie ją zdradza i dopuszcza się przemocy.

Pozostałe dwie siostry Szubówny także doświadczają życiowych i sercowych rozterek. Podobnie jak wiele innych kobiet, muszą radzić sobie z szarą peerelowską rzeczywistością, pustymi półkami w sklepach i kłopotami zawodowymi.

Przede wszystkim właśnie na takiej codzienności skupia się akcja. Od czasu do czasu siostry wspominają jeszcze rodzinny Lwów, ale mają już świadomość, że tam nie wrócą. Związały swoje życie z Wrocławiem i teraz tu jest ich miejsce.

Życie bohaterek śledzi się z zaciekawieniem, jednak przyznam, że w pewnym momencie akcja zaczęła mnie nieco nużyć. I wcale nie dlatego, że nie działo się nic spektakularnego, bo autorka uraczyła czytelników kilkoma fabularnymi niespodziankami. Po prostu zabrakło mi w tym tomie klimatu, jaki panował w dwóch poprzednich częściach. Właściwie „Pozdrowienia z Wrocławia” nie różnią się od wielu innych podobnych powieści.

Najsłabsza wydała mi się druga część książki – właściwie przewidywalna i nieco banalna, a momentami nawet przesłodzona.

Plusem i pozytywnym zaskoczeniem okazało się natomiast rozbudowanie wątku związanego z Różą, córką Adeli, która najpierw jest tu dzieckiem, a potem nastolatką i młodą kobietą. Autorka obdarzyła tę postać ciekawą cechą, która wniosła do całości nieco tajemniczości.

Mimo wspomnianych minusów, lekturę uważam za udaną. Jestem też ciekawa, jak potoczą się dalsze losy postaci, więc zapewne sięgnę i po czwartą część cyklu.

BEATA IGIELSKA