„Gorzki smak rosolisu”, drugi tom Lwowskiej opowieści Katarzyny Majewskiej – Ziemby, w niczym nie ustępuje pierwszej części, o której pisałam wczoraj.
Jest na pewno bardziej dramatycznie, gdyż wybucha druga wojna światowa i Lwów trafia najpierw pod okupację sowiecką, potem niemiecką. Kolejne przyjście Armii Czerwonej wcale nie oznacza wyzwolenia. To kolejny totalitaryzm.
Z zapartym tchem śledzimy losy Rebeki i jej rodziny oraz znajomych. Wojna zmienia wszystko; niszczy marzenia, odbiera bliskich i niejednokrotnie nadzieję, jednak bohaterowie starają się przetrwać nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach.
To moralny sprawdzian dla wszystkich. Autorka realistycznie i przekonująco ukazuje różne postawy wobec zła, cudzego i własnego nieszczęścia.
Wiarygodnie, przejmująco, z dbałością o historyczne szczegóły opisane są warunki życia w okupowanym Lwowie. Największe wrażenie robią fragmenty poświęcone gehennie w getcie, do którego trafiają także główni bohaterowie.
W tej otchłani śmierci, beznadziei, piekła na ziemi jest jednak i miejsce na światełko w tunelu.
Kolejny raz wraz z bohaterami wędrujemy, a raczej przemykamy ulicami miasta, szukamy kryjówek; przyglądamy się codzienności, która przytłacza i przeraża.
Odrobinę słońca, a nawet humoru, a przede wszystkim lwowskiego kolorytu wnosi do fabuły postać Danki, energicznej przyjaciółki Rebeki.
Kreacje postaci to znów mocna strona prozy Katarzyny Maciejewskiej-Ziemby. Podobnie jak opisy przeżyć wewnętrznych i dialogi oraz literacki styl, okraszony lwowską gwarą, co ubarwia język i podkreśla lokalny koloryt.
Nie ma w tej powieści miejsca na banały. Tak właśnie powinny być pisane powieści obyczajowe, których akcja rozgrywa się podczas ważnych wydarzeń historycznych.
POLECAM SZCZERZE !!!
BEATA IGIELSKA

