KARTKA Z KALENDARZA – 11 stycznia

98 lat temu zmarł THOMAS HARDY, angielski poeta i prozaik, autor znanych i ekranizowanych powieści (m.in. „Tessa d’Urberville”, „Juda nieznany”, „Z dala od zgiełku”).

W swojej prozie często podejmował tematy uchodzące w jego czasach za tabu.

Poniżej co nieco ode mnie na temat ostatniej z wymienionych książek…

„Z dala od zgiełku” to opowiedziana niespiesznie historia miłości, przyjaźni, poświęcenia oraz życia na dziewiętnastowiecznej angielskiej prowincji.
Mimo iż akcja nie pędzi z zawrotną prędkością, czyta się tę prozę szybko i z wielką przyjemnością. Uwagę czytelnika zwracają bowiem burzliwe uczucia bohaterów i ich sercowe perypetie.

Postacie są nieco szablonowe, bardzo wyraźnie zaznaczona jest granica między czarnymi charakterami i wyidealizowanymi bohaterami, jednak kreacje nie są sztuczne i pretensjonalne.
Jak na literaturę angielską dziewiętnastego stulecia powieść Hardy’ego prezentuje się nie tylko nieźle, ale i odważnie, gdyż autor podjął w niej tematy uchodzące wówczas za tabu – romans, nieślubne dziecko, utracjuszowski tryb życia męża.

Można w książce znaleźć elementy naturalizmu, jednak nurt ten nie jest tu tak silnie zaznaczony jak w powieściach francuskich czy polskich autorów tego samego okresu. Pruderyjni angielscy czytelnicy, którzy poznawali powieść w czasach współczesnych Hardy’emu, musieli jednak na pewno przeżywać szok, czytając o sprawach, o których powszechnie wiedziano, ale milczano ze względu na społeczne konwenanse.

Polecam przede wszystkim miłośnikom klasyki, ale nie tylko.

BEATA IGIELSKA