Gdy przychodzi nowe…

„Czas zmian” to drugi tom cyklu Dom pod Akacjami pióra Małgorzaty Kołakowskiej. Poznałam go jako audiobooka w rewelacyjnej interpretacji Anny Szymańczyk.

Druga część w niczym nie ustępuje swojej poprzedniczce. Całość czyta się z zaciekawieniem i z emocjami, gdyż znów wydarzenia są nieprzewidywalne, a na jaw wychodzą też pewne tajemnice, o których była mowa w pierwszym tomie.

Tym razem znów na pierwszy plan wysuwają się losy Elizy i Malwiny, młodych sprzedawczyń, które bardzo dobrze wywiązują się ze swoich obowiązków zawodowych, ale znacznie gorzej układa im się w życiu prywatnym. Obie marzą o wielkiej miłości, stają przed trudnymi życiowymi wyborami i podejmują decyzje, które nie zawsze przynoszą oczekiwane efekty.

Przy okazji tych wątków wyeksponowana została kwestia emancypacji kobiet, które – mimo iż uzyskały w 1918 roku prawa wyborcze – nadal są najczęściej traktowane jako żony mężów, którzy mają decydujący głos w każdej sprawie, także ich pracy.

Na kartach powieści pojawia się nowa znacząca bohaterka, Róża, która dołącza do sprzedawczyń. Bardzo jednak różni się od nich i musi upłynąć sporo czasu, zanim dowiemy się, jaki naprawdę sekret skrywa młoda kobieta.

Nie mniej interesujące okazują się codzienne perypetie właścicieli eleganckiego Domu pod Akacjami, w którym dochodzi do ważnej zmiany na jednym ze stanowisk.

Czy nowe okaże się lepsze? Tego, oczywiście, nie zdradzę, tym bardziej, że ten wątek bardzo urozmaica akcję, ale też obrazuje pewne zmiany w mentalności kupieckiej.

Znowu głośno i ciekawie robi się wokół postaci pewnej ekscentrycznej hrabiny, znanej z poprzedniej części cyklu. I tym razem zaskakuje ona swoje środowisko, ale i czytelników. A przy okazji przyczynia się do rozwikłania pewnej tajemnicy sprzed lat.

Całość napisana jest barwnie, literackim stylem, z gawędziarskim zacięciem, co sprawia, że lektura tej książki jest prawdziwą przyjemnością i czytelniczą przygodą, podczas której najpierw chce się jak najszybciej poznać finał, a potem żałuje się, że to już ostatnia strona…

I tym razem autorka klimatycznie i realistycznie pokazała polską rzeczywistość dwudziestolecia międzywojennego, ale przygotowała również fabularną niespodziankę w postaci zupełnie nowego wątku, który przenosi nas na wieś i cofa akcję do pierwszej dekady XX wieku.

Realia życia w tym środowisku zostały ukazane ciekawie i przekonująco, zwłaszcza na przykładzie młodego bohatera z biednej rodziny.

POLECAM z czystym sumieniem – przede wszystkim tym, którzy cenią i lubią powieści obyczajowe z historią w tle i z niebanalnymi wątkami miłosnymi.

BEATA IGIELSKA